Aby korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników!
Wysłany: 2008-03-06, 22:25 Jak to było ostatnio...
Przypomnienie sezonu według portalu formula1.pl
Zachęcam do przeczytania bo wszystko jest ładnie opisane
Podsumowanie sezonu 2007
Sezon 2007 miał być dla polskich kibiców wielką ucztą, pełną radości z sukcesów odnoszonych przez jedynego Polaka ścigającego się w Formule 1- Roberta Kubicę. Przed początkiem sezonu nikt chyba jednak nie liczył na tak radykalny skok technologiczny zespołu BMW Sauber, co w efekcie, patrząc po problemach jakich doświadczył polski kierowca w swoim pierwszym pełnym sezonie startów w F1, przełożyło się na delikatne rozczarowanie.
Czy słusznie? Chyba każdy może sobie odpowiedzieć sam, po tym czego się spodziewał i po tym co zobaczył... Trzeba jednak otwarcie przyznać, że F1 to nie tylko zespół BMW Sauber i Robert Kubica. Sezon 2007, trzymający w napięciu do samego końca został uznany za jeden z najbardziej emocjonujących ostatnich lat, a nawet w całej historii Formuły 1.
W sezonie 2007 wyścig otwierający cały cykl zawodów mistrzostw świata F1 ponownie powrócił na tor w Melbourne, gdzie rozegrane zostało GP Australii. Dziennikarze i znawcy F1 z całego świata mieli jak nigdy dotąd masę ciekawych tematów do dyskusji i plotek. Przed startem sezonu zastanawiano się między innymi jak spisze się młodziutki debiutant- Lewis Hamilton, który musiał sobie poradzić z dwukrotnym Mistrzem Świata jako partnerem w utytułowanym zespole McLaren. Zastanawiano się także jak spisze się inny debiutant- Heikki Kovalainen, który w końcu po tylu latach testów dostał szansę ścigania się w miejscu zwolnionym przez Fernando Alonso w mistrzowskim zespole Renault. Na świecie błyskotliwy debiut Roberta Kubicy w sezonie 2006 także nie został pominięty, a w Polsce zapoczątkowała się nowa era zainteresowania, niedocenianą dotąd przez tak ogromną rzeszę ludzi, dyscypliną sportową jaką jest F1.
Pierwszy wyścig sezonu łatwo został wygrany przez zespół Ferrari i debiutującego za kierownicą czerwonych bolidów, doświadczonego Fina Kimiego Raikkonena, który przez pięć lat startów w barwach McLarena nie był w stanie zdobyć wymarzonego tytułu mistrzowskiego. Drugi na metę przyjechał Fernando Alonso, który na tym etapie mistrzostw miał jeszcze psychiczną przewagę nad młodym Hamiltonem, który jak na pierwszy swój start w GP i tak osiągnął sukces, kończąc go na najniższym stopniu podium. Pierwszy wyścig sezonu, rozgrywany w Melbourne, zyskał sobie wśród kibiców miano wyroczni, wskakującej przyszłego Mistrza Świata. Przepowiednie te spełniały się zawsze, z małym wyjątkiem w sezonie 2005, gdy pierwszy wyścig sezonu wygrał Giancarlo Fisichella, a po tytuł mistrzowski sięgnął Fernando Alonso. Jak się później okazało sezon 2007 nie był wyjątkiem i Mistrzem, po emocjonującej do samego końca walce został Kimi Raikkonen. Mimo iż sezon rozpoczął się dość widowiskowo, Polscy kibice byli zawiedzeni. Po udanych kwalifikacjach, podczas których obaj zawodnicy BMW zakwalifikowali się do pierwszej dziesiątki, w wyścigu liczono na dobry wynik. Niestety, jadący na bardzo wysokiej, czwartej pozycji Robert Kubica, na 36 okrążeniu musiał zatrzymać się obok toru z powodu awarii skrzyni biegów, która przysparzała problemów także podczas zimowych testów. Czwarte miejsce w tym wyścigu przepadło więc Nickowi Heidfeldowi.
Po pierwszym wyścigu o pechu Roberta Kubicy mówiła cała Polska, a na świecie dyskutowano nad legalnością bolidów Ferrari. Zespół McLaren posiadający już tajną wiedzę włoskiego zespołu, zgłosił protest do FIA, uważając, że zespół Ferrari dopuścił się złamania regulaminu technicznego F1, konstruując tzw. „ruchomą podłogę”. FIA zakazała używania tego patentu ze skutkiem natychmiastowym, ale punktów włoskiej stajni nie odebrała. Ferrari było jednak w Malezji dużo słabsze od McLarena. Pierwszy dublet sezonu zaliczył brytyjski zespół, który najwyraźniej chciał powrócić do walki z najlepszymi. Fernando Alonso pewnie zgarnął zwycięstwo, a tym czasem Lewis Hamilton tworzył nową historię ponownie stając na podium. Na najniższym stopniu podium zameldował się Kimi Raikonen, a czwarte miejsce ponownie przypadło Nickowi Heidfeldowi. Polscy kibice ponownie nie mieli czego świętować. Robert co prawda dojechał do mety, ale na ostatnim miejscu. Na tak słaby wynik Polaka wpłynęły między innymi fatalnie wykonane przez mechaników pit stopy, jak i problemy z ustawieniem bolidu. Pod koniec wyścigu Polak nawet znalazł się po za torem.
Trzeci, ostatni wyścig rozgrywany w tej części sezonu po za Europą odbył się w Bahrajnie. W trzecim GP sezonu, najszybszy okazał się Felipe Massa. Kimi Raikkonen stanął w tym wyścigu na trzecim stopniu podium. Dwójkę zawodników Ferrari przedzielił fenomenalny Lewis Hamilton, który w Bahrajnie został pierwszym debiutantem, który w pierwszych trzech wyścigach zawsze stawał na podium. Fernando Alonso zakończył wyścig na piątym miejscu, dając się wyprzedzić jeszcze „najlepszemu z reszty” zawodnikowi BMW Sauber, Nickowi Heidfeldowi, który po raz trzeci w sezonie zakończył wyścig na wysokiej 4 pozycji. W tej sytuacji szósta pozycja Roberta Kubicy i pierwsze w sezonie punkty Polaka ponownie okazały się niewystarczające, aby zadowolić masy kibiców. Po GP Bahrajnu aż trzech kierowców: Raikkonen, Alonso, Hamilton miało na swoim koncie po 22 punkty. W ten oto sposób zakończyła się pierwsza część sezonu 2007, po której nastąpiła niespotykana w F1 aż miesięczna przerwa przed pierwszą europejską eliminacją mistrzostw świata, która odbyć się miała pod hiszpańską Barceloną.
Po pierwszych trzech wyścigach sezonu Formuła 1 powróciła do Europy, gdzie rozegrana została czwarta eliminacja Mistrzostw Świata- GP Hiszpanii. Po pierwszych trzech zaoceanicznych wyścigach kibice na całym świecie mieli pierwszy obraz układu sił w nowym sezonie.
Zespoły McLaren i Ferrari walczyły zacięcie o pierwsze miejsce. Kimi Raikkonen, Lewis Hamilton oraz Fernando Alonso po trzech GP sezonu 2007 mieli taką samą ilość punktów- 22. W klasyfikacji konstruktorów dzięki równej jeździe i niezawodności bolidów z przewagą pięciu punktów na pozycji lidera uplasował się team z Woking. Ku zaskoczeniu wszystkich zespół Roberta Kubicy- BMW Sauber pewnie zajmował trzecią pozycję w stawce, a mistrzowski team Renault wiedział już, że zdobycie kolejnego tytułu będzie w tym sezonie raczej niemożliwe.
Po miesięcznej przerwie, wypoczęci kierowcy powrócili na tor, aby rywalizować o GP Hiszpanii. Felipe Massa po zdobyciu GP Bahrajnu także i w Hiszpanii pokazał klasę pokonując obu zawodników McLarena zarówno w kwalifikacjach, jak i wyścigu. Lokalny bohater, Fernando Alonso tym razem zdołał przekroczyć linię mety dopiero na trzecim miejscu, podczas gdy Kimi Raikkonen pechowo rozpoczął europejską część sezonu od awarii układu elektrycznego.
Zespół BMW Sauber mimo dręczących go cały czas problemów ze skrzynią biegów dalej prezentował wysoką formę. Robert Kubica w GP Hiszpanii przyjechał na czwartym miejscu, podczas gdy tym razem pech dopadł Nicka Heidfelda, w którego bolidzie uległa awarii wspomniana skrzynia biegów. Wyścig o GP Hiszpanii okazał się także bardzo szczęśliwy dla zespołu Super Aguri, który dzięki zaciętej walce Takumy Sato z Giancarlo Fisichellą na ostatnich okrążeniach wyścigu zajął ósmą pozycję i zdobył pierwszy w swojej młodej historii punkt do mistrzostw świata F1.
Dwa tygodnie po wizycie w Barcelonie zawodnicy i zespoły przetransportowali się do Księstwa Monako, gdzie rozegrany został najbardziej prestiżowy wyścig sezonu. Zespół Ferrari, którego bolid słynie z dość dużego rozstawu osi zdołał wykorzystać zalety takiego rozwiązania na torze Catalunya, niestety na krętym i wolnym torze ulicznym w Monako prymat wiedli od samego początku kierowcy McLarena, którzy do tego wyścigu startowali z pierwszego rzędu. Co to oznacza w Monako nie trzeba przypominać... Felipe Massa zdołał się zakwalifikować do tego wyścigu na trzecim miejscu, podczas gdy jego kolega z teamu Kimi Raikkonen po błędzie popełnionym w drugiej części kwalifikacji, gdy zbyt mocno zaatakował krawężnik i uszkodził zawieszenie swojego czerwonego Ferrari, musiał startować z odległej 16 pozycji. Wyścig o GP Monako zakończył się dubletem zespołu McLaren, w którym zwycięstwo odniósł Fernando Alonso. W prasie, zwłaszcza brytyjskiej wybuchła jednak wojna. Pod koniec wyścigu, Lewis Hamilton niebezpiecznie zbliżył się do Fernando Alonso i był od niego znacznie szybszy. Ron Dennis poprosił o utrzymanie pozycji i uspokojenie tempa jazdy Brytyjczyka, który swoją agresywną jazdą mógł doprowadzić do kolizji obu zawodników. Przypomnijmy, że tzw. „team orders” są w F1 zakazane. Prasa brytyjska po wyścigu o GP Monako miała używanie, podczas gdy spokojny Fernando Alonso na wszelkie pytania dotyczące ostatnich okrążeń odpowiadał, że Lewis Hamilton „i tak by mnie nie wyprzedził na tym torze.” W świetle tych wydarzeń 8 pozycja Kimiego Raikkonena zeszła na drugi plan, ale być może ten jeden punkt, zdobyty w Monako okazał się decydujący dla ostatecznego wyniku Mistrzostw Świata w sezonie 2007.
Lewis Hamilton, fenomenalnie spisujący się debiutant, który od samego początku był naznaczony na wielkiego zwycięzcę sezonu przez pierwszych pięć eliminacji nie był w stanie wygrać wyścigu, ale za każdym razem stawał na podium. Swój cel młody Brytyjczyk zrealizował dopiero na kontynencie amerykańskim, gdzie zdobył zarówno GP Kanady, jak i GP USA. Po tych wyścigach Formuła 1 powróciła znowu do Europy, a Lewis Hamilton miał 10 punktową przewagę nad drugim Fernando Alonso i aż 26 punktów przewagi nad trzecim Kimim Raikkonenem, który w dwóch zaoceanicznych przystankach F1 nie był w stanie ukończyć wyścigu na podium.
Po kolei jednak. GP Kanady zawsze było wyścigiem, który obfitował w największą liczbę wydarzeń na torze. Tak też stało się i w tym roku. Potwierdzeniem tego jest fakt, że na tor samochód bezpieczeństwa wyjeżdżał aż czterokrotnie. Raz niestety po wypadku do jakiego doszło na 27 okrążeniu, a w którym udział brał Robert Kubica. Polak dojeżdżając do nawrotu walczył z Jarno Trullim przy prędkości przekraczającej 270 km/h, gdy nagle bolid Polaka po kontakcie z bolidem Toyoty wystrzelił w powietrze i uderzył w betonową bandę nadal pędząc z prędkością przekraczającej 230 km/h. Wypadek wyglądał koszmarnie i z pewnością kibicom na całym świecie zadrżały serca. Ostatecznie okazało się jednak, że współczesna Formuła 1 jest bardzo bezpieczna, a ograniczenia i nakazy FIA w zakresie bezpieczeństwa nie poszły na marne. Polak doznał jedynie lekkiego wstrząśnienia mózgu oraz zwichnął kostkę. Niewiarygodne... Chaotyczny wyścig wygrał Lewis Hamilton.Drugi był Nick Heidfeld z zespołu BMW Sauber, który zaczął realizować plan zespołu, a trzeci, świętujący 10-lecie kariery F1, Alex Wurz. Felipe Massa został zdyskwalifikowany na 51 okrążeniu za wyjazd z pit lane przy czerwonym świetle. Kimi Raikkonen był piąty, a Fernando Alonso dopiero siódmy. Hiszpan na ostatnich okrążeniach przegrał z Takumą Sato z Super Aguri. Japończyk w tym wyścigu zdobył trzy punkty dla swojego zespołu.
Tydzień po GP Kanady kierowcy przenieśli się do USA. Robert Kubica, którego wypadek i szczęśliwe jego zakończenie było na ustach wszystkich, nie został jednak mimo własnych chęci dopuszczony do wyścigu na szybkim torze Indianapolis. Jego miejsce zajął Sebastian Vettel, dotychczasowy kierowca testowy BMW Sauber. W odróżnieniu do GP Kanady, wyścig w USA był dużo spokojniejszy. Kolejny dublet pewnie zaliczył zespół McLaren,trzecie i czwarte miejsce przypadło zawodnikom Ferrari. Heikki Kovalainen zakończył wyścig na piątej pozycji, a zastępujący Polaka Sebastian Vettel na ósmej, zdobywając tym samym w swoim debiucie w GP pierwszy punkt i wpisując się do historii jako najmłodszy zdobywca punktu do klasyfikacji mistrzostw świata.
Kolejna część sezonu 2007 na pewno zapadła w pamięci kibiców, nie tyle z emocjonującej walki kierowców na europejskich torach, lecz z powodu afer jakie zostały ujawnione na przełomie lipca i sierpnia, a w których głównym podejrzanym był, prowadzący w obu klasyfikacjach zespół McLaren.
Na początku lipca rozegrane zostało GP Francji na torze Magy-Cours, którego szybkie łuki miały sprzyjać, posiadającym bardzo dobrą aerodynamikę, bolidom Ferrari. Tak też się stało. Zespół Ferrari zdominował GP Francji, zdobywając pierwszy w sezonie dublet. Główny rywal włoskiej stajni, zespół McLaren wypadł na francuskim torze słabiej niż się można było spodziewać. Lewis Hamilton co prawda nie zawiódł i po raz kolejny stanął na podium, przekraczając linię mety na trzeciej pozycji, niemniej Fernando Alonso, broniący tytułu Mistrza Świata miał przez cały weekend problemy z bolidem, które pojawiły się także podczas finałowej części kwalifikacji. W wyniku tych problemów Hiszpan musiał zjechać do boksu i ostatecznie startować do wyścigu z 10 pozycji.
Dla polskich kibiców GP Francji było szczególne ze względu na powrót na tor Roberta Kubicy, który po potwornym wypadku na torze w Montrealu musiał pauzować w GP USA. Mario Theissen zdecydował się na zmianę przydziału strategii w ten sposób iż tym razem to Polak miał bardziej agresywną taktykę. Kubica w kwalifikacjach zajął wysoką czwartą pozycję, którą dowiózł także do mety GP Francji. Drugi z zawodników BMW Sauber, Nick Heidfeld tymczasem pokazał kibicom, że bolidy F1.07 mogą walczyć na równi z McLarenami. Fernando Alonso mimo usilnych prób wyprzedzenia Nicka Heidfelda nie był w stanie pokonać Niemca i ostatecznie wyścig zakończył na słabej 7 pozycji.
Po GP Francji odrobina optymizmu spadła na zespół Hondy. Jenson Button na torze w Magny-Cours zdobył pierwszy w sezonie punkt dla japońskiego zespołu.
Tydzień po GP Francji ekipy F1 przetransportowały swój sprzęt do Wielkiej Brytanii, gdzie panowała już istna hamiltomania. Na jednym z najstarszych i najbardziej znanych obiektów F1 brytyjscy fani wykupili wszystkie miejsca, aby oglądać swojego nowego idola w walce o najwyższe trofeum. W sobotę Lewis Hamilton ku radości swoich kibiców zdobył pole position i miał przed sobą pierwszy, nie ostatni w tym sezonie, trudny sprawdzian. Wyścig o GP Wielkiej Brytanii rozpoczął się pechowo dla zespołu Ferrari. W bolidzie Felipe Massy na kilka chwil przed startem wyścigu zgasł silnik co oznaczało, że Brazylijczyk będzie musiał startować z końca stawki, ostatecznie okazało się, że Massa wystartował z pit lane i w niesamowitym tempie zaczął odrabiać straty, podczas gdy z przodu rozgrywał się pojedynek strategów. Lewis Hamilton, Kimi Raikkonen i Fernando Alonso jechali podobnym tempem na niezmienionych pozycjach. Pierwszy do boksów zjechał Lewis Hamilton, na którego barkach spoczywała spora presja jazdy przed własną publicznością. Podczas pit stopu Brytyjczyka doszłoby jednak do podobnego zdarzenia jak tydzień wcześniej, gdy Christijan Albers wyrwał wąż tankujący i potrącił swoich mechaników. Na szczęście Hamilton w porę się zorientował w sytuacji i jedynie stracił kilka cennych sekund. Po pierwszej turze pit stopów prowadził Fernando Alonso, którego postój na stanowisku serwisowym trwał znacznie krócej niż Raikkonena. Sytuacja na korzyść fińskiego kierowcy zmieniła się po drugim pit stopie kiedy to nie mając nikogo przed sobą Fin mógł pozostać dłużej na torze. Zwycięstwo Raikkonena i wyjątkowa jazda Felipe Massy z końca stawki na wysoką piątą pozycję przyćmiła drugie i trzecie miejsce McLarena, który liczył na wygraną przed własną publicznością. Robert Kubica w wyścigu na Wyspach po raz kolejny zdobył wysoka czwartą lokatę. Pierwsza ósemka na torze w Wielkiej Brytanii odzwierciedlała stan w mistrzostwach konstruktorów- znaleźli się w niej zawodnicy McLarena, Ferrari, BMW oraz Renault.
Kolejna runda Mistrzostw Świata F1 odbyła się w Niemczech, gdzie ostatecznie na torze Nurburgring rozegrano GP Europy, które obok GP Kanady było jednym z najbardziej chaotycznych wyścigów ostatnich lat. Wyścig w Niemczech rozpoczął się od nagłej ulewy. Kierowcy jeden po drugim wypadali z toru, próbując przeczekać przejściowe opady na suchych oponach. Jednym z pechowców był także Lewis Hamilton, który na pierwszym zakręcie wraz z kilkoma innymi zawodnikami wypadł na żwirową pułapkę. Brytyjczyk jednak szczęśliwie jako jedyny został wypchnięty z pobocza przy pomocy dźwigu i był wstanie kontynuować wyścig, w którym nieoczekiwanie prowadzenie objął debiutant, jadący przed własną publicznością za kierownicą Spykera- Markus Winkelhock, który zastępował zwolnionego Christijana Albersa. Ta nieoczekiwana pozycja debiutanta za kierownicą najsłabszego w stawce bolidu Spykera była spowodowana faktem, że Niemiec zaryzykował i jeszcze przed startem z pit lane założył opony na mokrą nawierzchnię.
Wyścig ostatecznie został przerwany i wznowiony gdy warunki na torze poprawiły się. To nie był jednak koniec atrakcji. Na kilka okrążeń przed metą nad torem ponownie spadł rzęsisty deszcz, który zmusił kierowców do zjazdu do boksów po ogumienie na mokrą nawierzchnię. Kimi Raikkonen po dwóch udanych wyścigach we Francji i Wielkiej Brytanii nie zdołał ukończyć wyścigu w Niemczech z powodu awarii bolidu, a prowadzący w wyścigu ]Felipe Massa, po ponownej zmianie warunków pogodowych przegrał walkę z Fernando Alonso o pozycję lidera na cztery okrążenia przed metą. Sytuację na torze wyśmienicie wykorzystał Mark Webber, który dowiózł swojego Red Bulla na trzecim miejscu. Lewis Hamilton, zakończył wyścig na 9 miejscu, nie zdobywając punktów i po raz pierwszy w karierze kierowcy F1 nie stanął na podium. Po tym wyścigu stajnia z Maranello traciła do McLarena aż 27 punktów, a Kimi Raikkonen do lidera klasyfikacji kierowców- Lewisa Hamiltona 18. Zyskał natomiast Fernando Alonso, który za półmetkiem sezonu tracił do swojego kolegi z teamu tylko 2 oczka.
Gdy tylko ekipy F1 spakowały swoje rzeczy i przygotowywały się do podboju kolejnych europejskich torów oczy mediów skierowały się w kierunku zebrania Światowej Rady Sportów Motorowych, której obrady w sprawie afery szpiegowskiej zostały zaplanowane na 26 lipca. W wyniku tego spotkania ustalono, że główny projektant McLarena Mike Coughlan posiadał 780- stronicową dokumentację techniczną, będącą własnością intelektualną zespołu Ferrari, a która została przekazana mu przez niezadowolonego pracownika włoskiej stajni Nigela Stepneya. Ku niezadowoleniu Ferrari, zespołowi McLaren nie wymierzono żadnej kary, gdyż nie udowodniono wykorzystania tychże materiałów i stwierdzono, że nie odniósł on z tego tytułu żadnej przewagi technologicznej. Sprawa ta jednak miała swój dalszy ciąg w sierpniu oraz we wrześniu o czym napiszemy w kolejnej, gorącej części podsumowania sezonu 2007.
Nagłośniona przez media na całym świecie afera szpiegowska, w którą wplątany został zespół McLaren miała dopiero się rozpocząć. Po krótkiej przerwie w wyścigach i ogłoszeniu 26 lipca werdyktu Światowej Rady Sportów Motorowych o nie karaniu zespołu McLaren team Ferrari z pewnością czuł niedosyt. Podczas 11 rundy Mistrzostw Świata Formuły 1 – GP Węgier doszło jednak do wznowienia debaty nad ostateczną decyzją FIA.
Podczas kwalifikacji do GP Węgier w zespole McLarena napięcie pomiędzy Fernando Alonso, a Ronem Dennisem i Lewisem Hamiltonem osiągnęło swoje apogeum. Hiszpan przyblokował na stanowisku serwisowym Lewisa Hamiltona, który w efekcie nie zdołał wyjechać na swoje ostatnie okrążenie pomiarowe. Fernando Alonso po raz kolejny poczuł się w zespole kierowcą numer dwa i złamał zmowę milczenia, przyznając się do wymiany poprzez email informacji z Pedro de la Rosą, dotyczących ustawień bolidów Ferrari. To było podstawą do ponownego zebrania się Światowej Rady Sportów Motorowych 13 września 2007.
Lewis Hamilton w kwalifikacjach zajął drugie miejsce, jednak sędziowie dopatrzyli się niesportowego zachowania Fernando Alonso i cofnęli Hiszpana o pięć miejsc. Na wolnym i krętym torze Hungaroring, Lewis Hamilton powrócił do formy w zwycięskim stylu, walcząc zacięcie do samego końca z Kimim Raikkonenem.Drugie w tym sezonie podium dla zespołu BMW na Hungaroringu zdobył Nick Heidfeld, który ponownie nie dał się pokonać Fernando Alonso. Robert Kubica po raz kolejny pewnie dojechał do mety na piątym miejscu, podczas gdy najgorszy wyścig sezonu przytrafił się zespołowi Honda. Jenson Button, zwycięzca poprzedniego GP Węgier, wraz ze swoim kolegą Rubensem Barrichello dysponowali najsłabszymi bolidami w stawce.
Po wyścigu na Węgrzech Cyrk Formuły 1 zasłużył na trzytygodniową przerwę, podczas której media miały nad czym plotkować. Czy zespół McLaren, w wyniku ujawnienia przez Fernando Alonso swoich emaili zostanie ukarany, jak wysoką karę może dostać brytyjski team oraz czy Fernando Alonso mimo kontraktu po sezonie zakończy współpracę ze stajnią z Woking? Te pytania najczęściej wzbudzały emocje kibiców.
Pod koniec sierpnia zespoły F1 przetransportowały się na azjatycką część Stambułu, aby rywalizować o GP Turcji. Nowoczesny obiekt, zaprojektowany przez Hermana Tilke, sprzyjał bolidom Ferrari, które pewnie zdobyły dublet na tureckim torze. Felipe Massa po raz drugi z rzędu zdobył GP Turcji,Kimi Raikkonen był drugi, a trzeci Fernando Alonso. Lewis Hamilton w wyścigu miał problemy z oponami i do mety dojechał dopiero na 5 pozycji, za Nickiem Heidfeldem.
Po wyścigu w Stambule pierwszą czwórkę kierowców w mistrzostwach dzieliło 16 punktów, a do końca sezonu pozostawało tylko 5 wyścigów.
Kolejnym etapem na drodze F1 było GP Włoch. Licznie zgromadzeni na torze Tifosi liczyli na zwycięstwo czerwonych bolidów. Niestety los zadrwił sobie z Ferrari. Na włoskim torze stanowiącym mekkę kibiców Ferrari pierwszy w historii dublet zdobyli zawodnicy McLarena. Fernando Alonso stanął na najwyższym stopniu podium,na drugim miejscu był fenomenalnie spisujący się Hamilton, a na otarcie łez włoskim kibicom na najniższym stopniu podium pojawił się Kimi Raikkonen, który podczas wyścigu zmagał się z bólem szyi po wypadku do jakiego doszło podczas sesji treningowej. Drugi z zawodników Ferrari, Felipe Massa musiał się wycofać z wyścigu z powodu awarii zawieszenia. Nick Heidfeld i Robert Kubica zajęli odpowiednio czwartą i piątą pozycję w wyścigu, w którym w poprzednim roku okazali się czarnym koniem.
W tydzień po GP Włoch zaplanowane było GP Belgii, ale w czwartek poprzedzający wyścig na torze w Spa w Paryżu zebrała się Światowa Rada Sportów Motorowych. Po kilkugodzinnej debacie FIA wydała oświadczenie, w którym zespół McLaren został uznany winnym wykorzystania własności intelektualnej zespołu Ferrari i w efekcie czego został pozbawiony punktów w mistrzostwach konstruktorów oraz został zobowiązanym do zapłacenia 100 milionów dolarów grzywny.
Po karze nałożonej na team McLarena zespół Ferrari odegrał się w Belgii za porażkę we Włoszech i zdobył kolejny dublet. Tym razem Kimi Raikkonen przekroczył linię mety na pierwszej pozycji, a Felipe Massa na drugiej. Kierowcy McLarena byli jednak tuż za Ferrari- Alonso trzeci, a Hamilton czwarty.
Ostatnie trzy rundy Mistrzostw Świata Formuły 1 w sezonie 2007 zasługują na miano najbardziej efektownego i dramatycznego zakończenia sezonu ostatnich kilku, jak nie kilkunastu lat. Zespół McLaren po dotkliwej karze nałożonej na niego przez FIA był w doskonałej pozycji do zapewnienia sobie pocieszającego triumfu w klasyfikacji kierowców. Lewis Hamilton i Fernando Alonso pewnie prowadzili w mistrzostwach kierowców, ale Fin Kimi Raikkonen nadal miał matematyczne szanse na tytuł...
Pod koniec września Cyrk Formuły 1 przeniósł się do Japonii. Tym razem GP tego kraju nie rozegrano na legendarnej Suzuce lecz na odnowionym torze Fuji. F1 powróciła na ten tor po 30 latach nieobecności, lecz w równie dramatycznym stylu. Jedynym dniem, w którym kierowcy mogli użyć opon na suchą nawierzchnię okazał się piątek. Sobotnia sesja treningowa została przerwana ze względu na zalegającą nad torem mgłę, a sam start wyścigu musiał odbyć się za samochodem bezpieczeństwa ze względu na potężne oberwanie chmury.
Startujący z trzeciego i czwartego pola Massa i Raikkonen już po kilku okrążeniach dostali z boksu wezwanie na zjazd na pit lane. Zawodnicy Ferrari jako jedyni zostali zaopatrzeni w opony przejściowe, podczas gdy FIA przed startem wyścigu rozesłała elektronicznie do wszystkich zespołów informację, że wszystkie bolidy na starcie muszą mieć założone opony na mokrą nawierzchnię. Jak się później okazało informacja ta została wysłana do Stefano Domenicaliego, który na tor dotarł po starcie wyścigu. W ten sposób obaj kierowcy Ferrari już na samym początku GP Japonii przegrali wyścig.
Samochód bezpieczeństwa zjechał z toru po 19 okrążeniach. Jak mówią plotki z padoku w samochodzie pilnującym porządku na torze zabrakło paliwa. Niemniej wyścig ruszył. Walczący o cenne trofeum Lewis Hamilton na mokrym torze spisał się fenomenalnie pokazując swój talent. Brytyjczyk nie popełnił do samego końca wyścig żadnego poważnego błędu i pewnie zwyciężył. Co innego można powiedzieć o broniącym tytułu Fernando Alonso, który na 42 okrążeniu popełnił decydujący dla losów mistrzostw błąd, wypadł z toru i roztrzaskał bolid o bandę. Po tym wypadku na torze ponownie pojawił się samochód bezpieczeństwa, a kolejność bolidów była zaskakująca. Prowadził Hamilton, drugi był Webber, a trzeci Vettel.
Kierowcy pod patronatem Red Bulla nie zaliczyli jednak tego wyścigu do udanych z powodu kraksy do jakiej doszło między nimi za samochodem bezpieczeństwa. W Japonii Lewis Hamilton zdobył 10 punktów,drugie miejsce przypadło Heikki Kovalainenowi z Renault, a trzecie Kimiemu Raikkonenowi. Na dwie rundy mistrzostw świata przed zakończeniem sezonu Fin tracił do Hamiltona aż 17 punktów, a Hiszpan 12. Mistrzostwa wydawały się być rozstrzygnięte. Po wyścigu w światowych mediach rozpętała się burza dotycząca niebezpiecznej jazdy Hamiltona za samochodem bezpieczeństwa, w wyniku której miała nastąpić kolizja między Weberem i Vettelem, a w tym samym czasie w Polsce wszyscy się zastanawiali dlaczego Robert Kubica został ukarany przejazdem przez pit lane po incydencie podczas wyprzedzania Lewisa Hamiltona. Ostatecznie FIA nie podjęła żadnych sankcji w stosunku do Brytyjczyka, a F1 przeniosła się do Chin, gdzie miał zostać wyłoniony pierwszy od 1950 roku Mistrz F1 debiutant.
Na weekend w Chinach także zapowiadano deszczową pogodę. Jak się później okazało padało „tylko” w niedzielę. Lewis Hamilton po zdobyciu pole position był już prawie pewnym kandydatem na nowego Mistrza... ale musiał po raz kolejny wykazać się olbrzymią odpornością na stres. Wyścig od początku układał się po myśli Brytyjczyka. Niestety na 31 okrążeniu z powodu dość kontrowersyjnej strategii zespołu, która zakładała pozostanie Hamiltona na torze na oponach przejściowych przez jak najdłuższy okres czasu, doszło do nadmiernego zużycia opon i w efekcie podczas zjazdu do boksu, Brytyjczyk wypadł na pułapkę żwirową. Tym razem nie było w pobliżu traktora, a chińska obsługa toru nie była w stanie wypchnąć Hamiltona z opresji. Lewis Hamilton po raz pierwszy nie ukończył wyścigu F1. Wyścig wygrał Kimi Raikkonen,drugi był Fernando Alonso, a trzeci nie liczący się już w walce o tytuł Felipe Massa.Wyścig w Chinach był również szczególny dla polskich kibiców gdyż, na 33 okrążeniu prowadzenie w wyścigu objął Robert Kubica. Polak jednak zbyt długo nie cieszył się wysoką lokatą, gdyż już na 34 kółku jego bolid zatrzymał się na poboczu toru. Jak się okazało problemy ze skrzynią biegów z początku sezonu powróciły także w samej końcówce.
Przed ostatnią eliminacją Mistrzostw Świata F1 trzech kierowców zachowało matematyczne szanse na zdobycie tytułu mistrzowskiego. Największe szanse dalej pozostawały po stronie Lewisa Hamiltona, który przed GP Brazylii miał 4 punkty przewagi nad swoim kolegą z zespołu- Fernando Alonso oraz 7 nad Kimim Raikkonenem.
Formuła 1 potwierdziła jednak swoją nieprzewidywalność i to co jeszcze przed ostatnim wyścigiem sezonu wydawało się mało realne, stało się faktem. Nowym Mistrzem F1 pozostał Fin Kimi Raikkonen, który wygrał ostatni wyścig sezonu przed swoim kolegą z zespołu- Felipe Massą, którego wyprzedził podczas drugiej wizyty w boksach. Fernando Alonso był trzeci, a Lewis Hamilton... siódmy.
Brytyjczyk stracił drugą szansę na zdobycie tytułu mistrzowskiego w swoim pierwszym sezonie startów już na początku wyścigu. Na torze Interlagos pole postion po raz kolejny przed własną publicznością zdobył Felipe Massa. Drugi był Hamilton, trzeci Raikkonen i czwarty Alonso. Do takiego ustawienia na starcie przywykliśmy podczas całego sezonu. Jednak w niedzielne popołudnie już po pierwszym okrążeniu widać było, że Lewis Hamilton nie radzi sobie z presją. Po słabym starcie Hamilton spadł na czwartą pozycję za Raikkonena i Alonso, a próbując odegrać się na koledze z zespołu za szeroko pojechał w zakręcie numer 4 i stracił kolejne 4 pozycje. Kilka kółek później jego McLaren zwolnił, spadł na 18 pozycję i dalej podążał do mety. Co było przyczyną takiego stanu rzeczy chyba nie dowiemy się nigdy. Startem w Brazylii Kimi Raikkonen udowodnił, że zasługuje na pseudonim „Iceman”. Fin w decydującym wyścigu sezonu wykonał najlepszy start, a zespół Ferrari, w którym nie było tylu konfliktów co w McLarenie poprowadził swojego kierowcę do zwycięstwa.
W ostatnim wyścigu sezonu nie zabrakło również Roberta Kubicy. Polak przez cały wyścig spisywał się dobrze, a na ostatnich okrążeniach stoczył emocjonującą walkę z Nico Rosbergiem w walce o czwartą pozycję. Tym razem nie udało się obronić miejsca, a Nico Rosberg dojeżdżając do mety na czwartej pozycji osiągnął tym samym swój najlepszy wynik w F1.Tym sposobem Kimi Raikkonen został Mistrzem, chociaż „afera paliwowa”, dotycząca bolidów BMW i Williamsa musiała wstrzymać oficjalną radość Fina z tytułu na kilka godzin po wyścigu.