Aby korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ.
Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników!
   
  90minut.com  |  Liga-Typerów.pl
Regulamin  Regulamin        FAQ   FAQ          Szukaj   Szukaj         TopTimers   TopTimers        Formularz kontaktowy  Formularz kontaktowy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 
Reklama: 50% Bonus dla nowych klientów | BONUS 100% | Betting and Live results | Centrum Photoshop - PSHelp.pl | Informacje z pierwszej Piłki - Kicker.pl | Liga-Typerów.pl





Odpowiedz do tematu Obstawianie.com Strona Główna » Konkursy » Post miesiąca Expekt.com » LINKI
LINKI
Autor Wiadomość
FAN
   
   BetFair Specialist
   
   


Dołączył: 20 Lis 2005
Pochwał: 62
Posty: 3045
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-13, 23:13   

/Sprawa z Expektem została wyjaśniona, tak więc podaję normalny login :))
real_fan - 726991

Link -> http://obstawianie.com/postlink/312603.htm#312603

FAN napisał/a:
OPIS 32 KOLEJKI PRIMERA DIVISION



    12 kwietnia 2008
    Valencia CF - Racing Santander 20:00
    Recreativo Huelva - FC Barcelona 22:00
    13 kwietnia 2008
    Deportivo La Coruna - Athletic Bilbao 17:00
    Espanyol Barcelona - Osasuna Pampeluna 17:00
    Real Betis Sewilla - Levante UD 17:00
    Getafe CF - Real Saragossa 17:00
    Real Mallorca - Sevilla FC 17:00
    Real Valladolid - Atletico Madryt 17:00
    Real Madryt - Real Murcia 19:00
    Almeria - Villarreal 21:00






12/04/2008 g. 20:00
Valencia CF - Racing Santander
Estadio Mestalla
Typy [Expekt]:
    · Racing @ 3.40 2/10
    · Racing AH +0.25 @ 2.05 4/10
    · under 2.5 @ 1.70 4/10


Na pierwszy ogień w kolejnej kolejce hiszpańskiej Karuzeli idzie mecz Valencii z Racingiem Santander. Zacznijmy może od tego, że Valencia jest najsłabiej grającą ekipą na własnym obiekcie w całej lidze i to dosłownie! Nawet Levante ma lepszy bilans mimo, że przegrali jeden mecz więcej (bo rozegrali o jeden więcej), to jednak bilansem bramkowym "wyprzedzają" w tej haniebnej statystyce piłkarzy Ronalda Koemana. Jak żyję nie pamiętam podobnej sytuacji. Jestem w stanie zrozumieć trudny rok, ciężki sezon i wszystkie zmiany, bądź nazwijmy to doraźniej - czystki - jakich w tym zespole dokonał rządzący twardą ręką Koeman. Jednak mimo wszystko, atut własnego boiska powinien być jak to właśnie dobrze brzmi... atutem a nie problemem. Nietoperze w chwili obecnej dużo lepiej czują się poza Mestalla gdzie ich bilans wynosi 7-3-6 (dla porównania w domu: 4-3-8). Zresztą to nie musi dziwić, skoro co mecz, a tak dokładniej co porażkę jakiej Ches doznają przed własną publiką, ta nie pozostaje niema i wyraża swoją dezaprobatę zarówno do stylu, zawodników jak i trenera i zarządu poprzez machanie białymi chusteczkami.
Szczęściem dla Koemana i jego drużyny jest fakt, że żaden z zawodników nie pauzuje z powodu kartek i nie ma żadnego kontuzjowanego zawodnika z pierwszego składu. Dlatego też Valencia najprawdopodobniej wystąpi w następującym składzie:

Hildebrand
Miguel - Albiol - Machena - Moretti
Baraja - Banega
Joaquin - Silva - Mata
Villa

Patrząc na to zestawienie personalne, ta drużyna powinna wygrywać w każdym meczu, może poza Barceloną, Realem, Villarealem i Sevillą (ale to zależnie od formy) i powinna plasować się w pierwszej piątce. Tak jednak nie jest. W pierwszej piątce natomiast możemy "spotkać" piłkarzy Marcelino. Coraz lepsze występy zawodników z Santander widać z roku na rok. W tym sezonie jednak przechodzą oni wszelkie wyobrażenia swoich kibiców, ponieważ ich obecna pozycja z 5-cio punktową przewagą nad siódmym w tabeli Espanyolem daje im dużą pewność tego, że zagrają w Europie w przyszłym sezonie. Nie mówiąc o tym, że do czwartego Atletico tracą oni tylko trzy punkty, które zresztą mogą odrobić już w tej kolejce (ale o tym przy okazji spotkania Valladolid - Atletico). Cóż wtedy może się stać? Racing może zagościć na czwartej pozycji, która dawałaby im szansę na awans do Ligi Mistrzów, a takiego rozwiązania nie spodziewałby się przed sezonem chyba nikt.
Jedynym osłabieniem w drużynie gości będzie nieobecność świetnego stopera (niestety nie zagra on do końca sezonu z powodu kontuzji kolana) Ezeqiuela Garay'a (22/0), który już od pewnego czasu swoją postawą na boisku zapewnił sobie zainteresowanie najlepszych klubów Europy. Poza nim jednak Racing wystąpi w najmocniejszym składzie. Niestety w pierwszej '11' zabraknie Ebiego Smolarka, którego miejsce w ataku zajmują Munitis i Tchite. Goście dysponują bardzo mocnym środkiem pola i to według mnie będzie kluczem do zwycięstwa. Pojedynki Duschera z Silvą i walka na skrzydłach w wykonaniu Serrano i Lopeza z Matą i Joaquinem będą na pewno ozdobą tego spotkania, które mam nadzieję będzie stało na wysokim poziomie.

Szczerze wierzyłem w zawodników Ches już od pewnego czasu (mecz z Realem) ale jednak poza jednym błyskiem na Bernabeu, Valencia nie potrafi wygrać spotkania od dwóch miesięcy. Moja wiara w nich niestety ustała, a forma jaką prezentują ich przeciwnicy może doprowadzić do trzeciej z rzędu porażki i to może być również trzeci mecz z rzędu, kiedy Valencia nie strzeli bramki (0:3 z Mallorcą i 0:1 z Murcią). Dlaczego tak może się stać? Ponieważ Racing stracił w tym sezonie tylko 30 bramek, to jest trzeci najlepszy wynik w lidze (na równi z Realem Madryt), mniej bramek stracili tylko piłkarze Barcelony i Bilbao. Faktem jest, że z tych 30 straconych bramek aż 19 padło na wyjazdach, ale to głównie wina pojedynków z Atletico (0:4), Sevillą (1:4), Realem (1:3) i Getafe (1:2). Jak widać piłkarzom Marcelino wyraźnie nie leży stolica Hiszpanii, ale łącznie w tych czterech meczach stracili oni 13 bramek, co pozwala nam łatwo policzyć, że pozostałych 12 (!) meczach stracili oni tylko 6 bramek, co daje fenomenalną średnią 0.5 bramki na mecz. Valencia w międzyczasie strzeliła w 15 meczach u siebie 16 bramek. Odliczając jednak od tego wygrane mecze z Murcią (3:0) i Betisem (3:1) okazuje się, że w 12 spotkaniach tych bramek wpadło 10 - średniej... może lepiej nie liczyć? Nie chcę nawet pogrążać Nietoperzy i pisać, że w tych samych 15 meczach u siebie Valencia straciła... 28 bramek!! Faktem jest, że w to wliczają się blamaże z Bilbao (0:3), Villarealem (0:3), Mallorcą (0:3), Realem (1:5) i Barceloną (0:3), czyli razem 17 bramek w pięciu spotkaniach, ale jednak nadal 11 bramek straconych w 10 meczach to dużo. Jednak to napisałem, więc kontynuujmy "nagonkę" na gospodarzy. Przytoczę kilka ciekawostek - Valencia spotkała się z Racingiem na Mestalla już 11 razy (w ciągu ostatnich 13 lat), z czego 6 spotkań wygrała, zanotowała dwa remisy i aż trzy razy zawodnicy gospodarzy schodzili z boiska pokonani. Tak było na przykład rok temu, kiedy Racing wygrał tu 2:0. Kolejną ciekawostką jest fakt, że ostatnie spotkanie jakie Valencia wygrała z Racingiem (u siebie i w ogóle w ostatnich latach) odbyło się 26.09.2004 (!) wtedy Valencia wygrała z Racingiem 2:0. Od tamtej pory był jeden remis (1:1 30.10.2005) i pięć kolejnych spotkań wygrali zawodnicy Racingu! Tak więc rozpoczynamy czwarty rok, kiedy Valencia nie potrafi pokonać Racingu w lidze. Kursy są świetne a w pinku dostaniemy jeszcze azjatycki handicap +0.0/0.5 (czyli +0.25), co zabezpieczy nas przed remisem (połowa stawki będzie wygrana, a połowa zwrócona), a kurs na takie zdarzenie według specjalistów z Pinnacle'a to aż 2.04 - takie coś wezmę z pocałowaniem rączki. Mój typ jednak idzie czysto na Santander, ponieważ po ich stronie jest motywacja, forma i ostatnie wyniki.

TYP: Racing, X




12/04/2008 g. 22:00
Recreativo Huelva - FC Barcelona
Estadio Nuevo Colombino
Typy [Expekt]:
    · Recreativo AH +0.75 @ 1.85 3/10
    · HT/FT X/1 @ 9.25 1/10
    · under 2.5 @ 1.95 3/10


Drugim spotkaniem jakim uraczy nas Hiszpania będzie pojedynek Recreativo z Barceloną. Nie chcę za bardzo wchodzić tutaj w dywagację odnośnie obecnej formy drużyny gości, bo jak gra Barcelona każdy widział, widzi, a jak nie, to na pewno w najbliższym czasie będzie miał okazję zobaczyć. Określenie, że "grają piach" może zostać uznane za komplement. Jednak skupmy się na najważniejszym, a takim jest na pewno fakt, że do składu Cules wraca Leo Messi (22/9 + 7) - oczywiście nie zagra on od pierwszej minuty, ale bardzo prawdopodobne jest, że pojawi się na boisku na ostatnie kilka minut. To jednak jedyna dobra wiadomość jeżeli chodzi o skład drużyny Franka Rijkaard'a. Deco (15/1) i Ronaldinho (17/8) już od dłuższego czasu nie występują w drużynie Barcelony, do tego ze składu wypadli: Thierry Henry (25/7), Bojan (25/8), Iniesta (30/3 + 3) i niepewny jest występ Rafaela Marqueza (19/2). Tych zawodników chyba żadnemu z kibiców przedstawiać nie trzeba. W jakim zestawieniu wybiegną więc goście? Prawdopodobnie w ofensywnym trójkącie zobaczymy Ezquerro (1/0), Eto'o (13/12) i Giovanniego (22/0 + 3), z pomocy wspomagać ich będą Xavi (30/6 + 5), Gudjohnsen (17/2) a defensywną "robotę" zajmie się Yaya Toure (21/1). Blok obronny to Milito (25/1), Puyol (23/0) na środku i Abidal (25/0) z Zambrottą (23/0) na bokach. W bramce nie może stanąć nikt inny jak Victor Valdes (31).
W drużynie gospodarzy bez osłabień. Jedynym jest chyba nie najlepsza ostatnio konsystencja w występach. Ostatnie trzy mecze to kolejno porażka (0:2 z Santander), remis (1:1 z Bilbao) i wygrana (1:0 z Osasuną) - widać więc jakiś progres, co jest dobrą wiadomością dla kibiców. Dla mnie najbardziej liczy się występ Camunas'a (30/0 + 3), Carlosa Martinsa (29/6 + 5) i Sinama-Pongolle'a (27/9 + 3). Szczególnie ten ostatni powinien zasługiwać na "specjalną" opiekę przez środkowych obrońców Barcelony. Pisałem już wiele razy, że Recreativo jest zdolne do sprawiania niespodzianek i to nie tylko w tym sezonie (dwie wygrane z Espanyolem po 2:1, remisy z Atletico, Villarealem i Valencią) ale również w poprzednich latach, bo kto nie pamięta wyniku 3:0 na Bernabeu? Czego więc możemy się spodziewać po sobotnim spotkaniu? Według mnie tutaj możemy wyszukiwać niespodzianki. Forma zawodników Huelvy na pewno zwyżkuje i sądzę, że zwyżkować będzie, ponieważ walczą oni o utrzymanie, a goście nie prezentują się w ostatnim czasie przekonująco, a już na pewno nie tak przekonująco, żeby grać ich po kursie 1.7 czy 1.8 (w zależności gdzie)! Trzeba przyznać, że Barcelona jest jedyną drużyną w lidze, która nigdy nie uległa drużynie Recre, ale może czas najwyższy? Bo jeżeli nie w momencie kiedy "gigant" jest w kiepskiej formie, to kiedy może się to udać? Jak niektórzy z was wiedzą, bardzo często drużyny walczące o utrzymanie potrafią wykrzesać z siebie dużo więcej niż można się po nich spodziewać i tego też spodziewam się w sobotnim meczu, przez 90 minut od godziny 22:00 podopieczni Zambrano powinni gryźć trawę, a jak będzie trzeba to i przeciwników - komplet w tym meczu da im dużą pewność siebie na najbliższe spotkania a także "oddech" od strefy spadkowej. Barcelona może i zmotywowana, ale czy aż tak bardzo? Liga teoretycznie przegrana (to w sumie aż 7 punktów), a po wygranej z Schalke można się rozluźnić. Tutaj upatruję słabości Barcelony, jeżeli w ogóle mogę użyć takiego sformułowania, bo przecież taką słabość to Barcelona idealnie prezentuje już od jakiegoś czasu. Ja stawiam na dużą niespodziankę i wygraną gospodarzy, ale to co oferuje nam Pinnacle to też swojego rodzaju promocja... handicap azjatycki +0.5/1.0 (czyli +0.75) po kursie 1.82 - w przypadku przegranej Recreativo jedną bramką (np. 0:1) tracimy tylko połowę stawki!

TYP: Recreativo, X




13/04/2008 g. 17:00
Betis Sevilla - Levante UD
Estadio Manuel Ruiz de Lopera
Typy [Expekt]:
    · Betis @ 1.45 5/10
    · Betis -1.0 @ 2.30 3/10
    · DW 2:0 @ 6.00 1/10



Wstępną analizę do tego meczu możemy poczytać na blogu DJ'a i tam w sumie wszystko ładnie w skrócie zostało opisane. Betis jeszcze kilka tygodni temu błąkał się w dolnych rejonach tabeli a kibice z każdą kolejką modlili się o zwycięstwo. W tej chwili sytuacja podopiecznych Chaparro jest zgoła odmienna. 10 pozycja w tabeli i aż 8 punktów przewagi nad strefą spadkową, głównie dzięki dyspozycji z ostatnich trzech tygodni, kiedy to zawodnicy Realu Betis wygrali 3 kolejne spotkania: 1:0 w Osasunie, 3:2 z Barceloną i ostatnio 3:0 w Saragossie. Szczególnie ten ostatni wynik jest szokujący, o czym wspominał wcześniej DJ. W niedzielę jednak na Estadio Manuel Ruiz de Lopera zawita Levante i co tu dużo mówić, inny wynik jak porażka gości będzie tu niespodzianką. Na boisku na pewno nie pojawi się pomocnik Levante Mathieu Berson (20/0 + 1) a niepewne są występy Jose Serrano (22/0) i Saul'a (14/0). Dla gości najważniejszym jest, że zagra ich najlepszy strzelec Mustapha Riga (29/8). Sam Riga jednak meczu nie wygra, nie będzie w stanie go nawet zremisować. Wszystko dlatego, że gospodarze są w formie, a ich ofensywny tercet Gonzalez (20/5 + 3) - Sobis (22/4 + 1) - Edu (29/13 + 4) kreuje często wiele okazji dla jedynego napastnika w składzie Chaparro - Pavone (24/8). Nie wspominając o tym, że sam ten tercet strzelił już 22 bramki ze wszystkich 38. Betis wystąpi w najmocniejszym zestawieniu personalnym i bez problemu powinni sobie poradzić ze zdegradowanym już (ale nie matematycznie) Levante. Po stronie gości brak motywacji i niewiele jest ich w stanie przekonać, żeby w ten mecz włożyli 100%... może gdyby znalazł się nowy sponsor, albo właściciel to zawodnicy Levante walczyliby o ligowy byt, jednak wobec tak wielkich problemów finansowych nie widzę takiej możliwości. Spokojny mecz, bez fajerwerków i pewne zwycięstwo gospodarzy, to mój typ na to spotkanie, a wynik? Pokuszę się nawet o typ na 2:0. Niestety na "czystą" wygraną Betisu kursy są niski (1.45-1.50) a oferowany asian (-1.25) @ 2.12 jest trochę ryzykowny. Dlatego też jak ktoś chce, to na podbicie AKO polecam "jedyneczkę".

TYP: Betis




13/04/2008 g. 17:00
Deportivo La Coruna - Athletico Bilbao
Estadio El Riazor
Typy [Expekt]:
    · Deportivo @ 2.10 3/10
    · Deportivo 1X @ 1.25 7/10



Na Riazor spotkają się drużyny środka tabeli, które od kilku sezonów mają problemy z osiągnięciem czegoś więcej niż 8 pozycja w lidze. W niedzielę mecz pomiędzy Deportivo a Bilbao będzie zacięty, jak zwykle, ale na szczęście grany powinien być na większym luzie. Wszystko dlatego, że Deportivo, które kilka tygodni temu było w podobnej sytuacji jak Betis (czyt. wyżej) obecnie zajmuje 13 miejsce z siedmiopunktową przewagą nad strefą spadkową. Do pewnego utrzymania (według starej zasady - "zostajesz w lidze jak masz więcej niż 42 punkty") brakuje im jednego kompletu i o to dzisiaj będą walczyć. Goście natomiast są w tej komfortowej sytuacji, że na swoim koncie mają już 43 punkty, co pozwala im się zrelaksować i grać już bez większej presji. Ostatnie wyniki obu drużyn wskazują, że zawodnicy są w formie, ponieważ Deportivo z ostatnich 7 spotkań straciło "tylko" 5 punktów po porażce na Majorce i remisie w Valencii. Natomiast w pięciu innych meczach, to właśnie podopieczni Miguela Angela Lotiny wyrywali przeciwnikom komplet punktów, tak właśnie było w przypadku pojedynków z Sevillą, Espanyolem, Realem i Murcią (wszystkie u siebie) i ostatnio z Santander (na wyjeździe). Już tylko po tych wynikach widać, że SuperDepor jest mocne właśnie na Riazor. Goście natomiast w ostatnich 7 meczach przegrali również raz (1:2 z Villarealem) i dwukrotnie dzieliła się punktami na wyjazdach w Almerii i Huelvie (po 1:1), za sukces można uznać zwycięstwo podopiecznych Caparrosa w Madrycie z Atletico (2:1), do tego "na rozkładzie" mają Valladolid, Getafe i ostatnio Espanyol (te mecze u siebie). Jak widać klasa przeciwników lekko się różni i to pozwala mi stwierdzić, że to właśnie zawodnicy Deportivo są w tym meczu faworytem, co nawet odwzorowują kursy wystawione przez bukmacherów. Jeżeli chodzi o osłabienia, to w drużynie gości powinniśmy zobaczyć pełny skład, a w drużynie Depor niepewne są występy Guardado i Wilhelmssona, są to ważne osoby w składzie Lotiny, ale jednak mimo tego gospodarze powinni przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatnio Deportivo wygrało u siebie we wrześniu 2003r. dlatego czas najwyższy poprawić te statystyki i dzisiaj zgarnąć komplet punktów, po to, żeby końcówka sezonu była dużo bardziej przyjemna i bezstresowa. Bardzo ładny kurs na gospodarzy (@ 2.16 na "jedynkę" i AH -0.5) powinniśmy spróbować wykorzystać, na przykład na rozpisie. Polecam.
Jedyne czego mogę się obawiać w tym meczu to kolejny remis (byłby to trzeci z rzędu) i dlatego też można spróbować Deportivo (0) po kursie 1.50 w Bet365.

TYP: Deportivo, X




13/04/2008 g. 17:00
RCD Mallorca - FC Sevilla
ONO Estadi
Typy [Expekt]:
    · over 2.5 @ 1.70 4/10
    · Sevilla (0) @ 1.85 4/10



Czas się przenieść na Baleary, tam zagoszczą dzisiaj zawodnicy Manuela Jimeneza Jimeneza i będą walczyć o... piąte wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie, ale nie tylko. Zwycięstwo w tym meczu da im większy komfort gry w następnych kolejkach gdyż ich obecna przewaga nad Espanyolem wynosi 3 punkty. Po tej kolejce może to już być 5, bądź 6 punktów. Do tego jest szansa doskoczyć do Racingu bądź Atletico (w zależności od wyników). Tak więc po krótce wygląda motywacja po stronie gości.
A co tam u gospodarzy słychać? Bez osłabień, bez stresu związanego z wynikami, bo jednak Mallorca to Mallorca, czyli jakby nie patrzeć typowy ligowy średniak. Ostatnio nie najgorsze wyniki: remis z Realem (1:1) i dwie wygrane z Valencią (3:0) i Deportivo (1:0). Ku radości swoich kibiców w 15 meczach Mallorca strzeliła 25 bramek, tracą "tylko" 15. Do "pewnego" utrzymania potrzebują tylko 2 punktów, o które na pewno powalczą zarówno w tym jak i, co nawet bardziej prawdopodobne, następnym meczu z Realem Murcią.
Wróćmy zatem do gości tego spotkania, gdzie jedynym pewnym osłabieniem będzie nieobecność "wykartkowanego" Maresca (16/1 + 3). Niepewne natomiast są występy Dragutinovica (20/1) i Escude (15/0) a także Adriano (25/1 + 1). Dlatego Jimenez może mieć małe problemy z zestawieniem linii obrony, która prawdopodobnie wystąpi w takim ustawieniu jak w ostatnim meczu (notabene wygranym z Villarealem 2:0), czyli Dani Alves, Mosquera, David Prieto i Keita (!). W środku pola powinni pojawić się Poulsen i Fazio, którzy będą odpowiedzialni za destrukcję i pomoc w rozgrywaniu Renato, na bokach hasać będą Jesus Navas i Diego Capel, a w ataku prawdopodobnie wystąpi osamotniony superstrzelec tego sezonu Luis Fabiano. Po samym zestawieniu personalnym i ostatnich popisach strzeleckich uważam, że Sevilla strzeli przynajmniej jedną bramkę na Majorce. Cóż, trudno o inny wniosek, jak było tylko 5 spotkań, w którym zawodnicy z Andaluzji nie potrafili pokonać bramkarza przeciwników. Ostatnio miało to miejsce 12 stycznia w Bilbao (0:2). Od tamtego momentu w 12 spotkaniach niedzielni goście strzelili... 25 bramek! Daje nam to dobrą średnią ponad 2 bramek na mecz.
Czego można się spodziewać po tym meczu? W moim osobistym odczuciu, to wpadnie tu sporo bramek. Liczę również na wygraną gości, ponieważ patrząc na historię pojedynków tych drużyn, dużo częściej zdarza się właśnie takie rozwiązanie. Co ciekawe ostatnio Mallorca u siebie wygrała z Sevillą w 99 roku. Równie często jak wygrywają goście pada również remis, a że Sevilla już długo gra bezkompromisowo, to może się wreszcie stać. Tymczasem Mallorca to najczęściej remisująca drużyna w lidze (14 remisów!!). Dobrze jednak, że z pomocą przychodzi nam Pinnacle i oferuje świetny zakład na ten mecz - Sevilla (0) @ 1.87 (stawka zwracana w przypadku remisu). I tak właśnie zagram. Do tego jestem przekonany co do dużej liczby bramek. Przewiduję tutaj wynik 1:2 bądź 2:2.

TYP: Sevilla, X, over




13/04/2008 g. 17:00
Getafe CF - Real Saragossa
Estadio Coliseum Alfonso Perez
Typy [Expekt]:
    · Saragossa (0) @ 1.87 4/10



"Przedmieścia Madrytu, mały sportowy "klubik", którego w Europie nikt się nie boi..." tak brzmiałby wstęp kilka bądź kilkanaście tygodni temu, kiedy większość kibiców wiedziała, że Getafe to taki toporny zespół, rzemieślnicy, którzy wykonują nakazaną im taktykę i typowy średniak.
A jak to powinno wyglądać w tej chwili? "Getafe, finalista Pucharu Króla, drużyna która napsuła dużo krwi jednej z europejskich potęg - Bayernowi Monachium. Ekipa poukładana taktycznie, wykonująca wzorowo polecenia trenera, mająca do tego dużo szczęścia, którego niestety zabrakło w ostatnich sekundach ćwierćfinału Pucharu UEFA.". Tak dokładnie powinno to brzmieć.
Bo taka właśnie jest prawda. Ekipa Laudrupa jest w tym sezonie po prostu fenomenalna, jako jedyna ze wszystkich w lidze, do ostatniego czwartku liczyła się we wszystkich 3 rozgrywkach w jakich występowała. To jest chyba jedyny powód tego, że Getafe nie gra w tej chwili w lidze o Puchary i zajmuje "dopiero" 12 miejsce w tabeli. Jednak już w najbliższym tygodniu czeka ich potyczka z Valencią w finale Pucharu Króla, co może (i wydaje mi się, że powinno) dać im przepustkę do kolejnej, przyszłorocznej edycji Pucharu UEFA. Na boisku nie zobaczymy dwóch bocznych obrońców po każdej ze stron. W Getafe zabraknie genialnego ostatnio Cosmina Contry (kto oglądał mecze z Bayernem, ten wie co on potrafi) a w Saragossie nie zagra Carlos Diogo.
Jedynym pytaniem jakie należy sobie postawić przed typowaniem tego meczu, to podejście zawodników i trenera Getafe do tego meczu. Ostatnie 10 dni było bardzo ciężkich, najpierw mecz z Bayernem w Monachium (1:1), gdzie zostawili dużo zdrowia, później potyczka z Barceloną (0:0) i znów pojedynek z Bayernem, ale to już trzeba nazwać batalią, czy heroicznym bojem, bo jednak grać przez 120 minut w 10 z takim zespołem to ogromny wysiłek. Mają w perspektywie najważniejsze chyba w tej chwili spotkanie sezonu z Valencią w Pucharze Króla, trzeba przyznać, że w niedzielę Laudrup powinien dać odpocząć kilku podstawowym zawodnikom. Niestety Getafe ma krótką ławkę rezerwowych i dlatego zmiennicy raczej nie poradzą sobie z drużyną Saragossy. Jedynym pewnym punktem drużyny powinien być De La Red (ukarany czerwoną kartką w 6 minucie meczu z Bayernem). Do składu wróci pewnie Granero, a występy Mario i Pablo Hernandeza są niepewne. Widzę dwie opcje:
1. Laudrup odpuszcza mecz i wystawia rezerwy, co skończy się porażką gospodarzy.
2. "Nie ma odpuszczania" i wychodzi podstawowy, najsilniejszy w danej chwili skład i może skończyć się różnie, prawdopodobnie remisem.

Czy tak będzie, przekonamy się koło 19 w niedzielę. Ja jednak optuję za Saragossą, mimo że kursy dość dotkliwie spadły (z 3.45 nawet do 2.40) - co zresztą dziwić nie powinno. Saragossa przystąpi do tego meczu bardzo zmotywowana, bo po dwóch ostatnich porażkach ich sytuacja stała się beznadziejna (3pkt. straty do bezpiecznego miejsca), a zawodnicy pokroju Diego Milito, Sergio Garcii czy Olivery na pewno nie chcą znaleźć się w Segunda Disivion.

TYP: X, Saragossa




13/04/2008
Real Madryt - Real Murcia
Estadio Santiago Bernabeu
Typy [Expekt]:
    · Real @ 1.25 8/10
    · Real -1.0 @ 1.75 5/10
    · Goście nie strzelą bramki @ 1.81 4/10


O Realu Madryt można, a przynajmniej ja mógłbym pisać i pisać i pisać i... jak się domyślacie - pisać.
Jednak będziemy poważni, bo późna pora (w tej chwili jak patrzę na zegarek to jest 2:55) i czas nas zaczyna gonić, bo przecież do meczu zostało już nieco ponad 16 godzin. Mam nadzieję, że tyle czasu wystarczy wam na przeczytanie o supremacji Realu w tym meczu nad murującym bramkę... Realem, tyle że tym z Murcii.

Zaczniemy może od przytoczenia wypowiedzi pana Clemente (z tego miejsca dziękuję kolegom z RM.pl):
- Logiczne, że fani Realu będą chcieli, by Murcia zagrała otwartą piłkę, ponieważ chcą, by ich drużynie się powiodło, ale my użyjemy swoich metod, by zgotować niespodziankę i zrobimy, co będzie trzeba - ciągnął dalej Clemente. - Postaramy się ich zaskoczyć poprzez postawienie autobusu, pociągu AVE albo czegokolwiek innego. Będziemy musieli być odważni.
- Kluczowe będzie, by nie dać im pograć poprzez dobre ustawianie się i ciężką pracę. Bernabéu to bardzo duże boisko dla przyjezdnych i będzie kosztowało to wiele wysiłku - zakończył trener.

Każdy z nas jest w stanie wywnioskować jedno - Murcia nie przyjeżdża tutaj po komplet punktów, mimo zapewnień Movilli, że Murcia przyjedzie z "mentalnością zwycięzcy" ponieważ desperacko potrzebuje 3 punktów. Wybaczcie mi kolokwializm, ale w tym momencie gracz na g. do powiedzenia, bo skoro trener powie "panowie, bronimy" to znaczy, że będą bronić.
Co jest w stanie natomiast zrobić Real Madryt? Schuster nie powołał na to spotkanie Cannavaro (29/0), Soldado (6/0) i Balboa (4/0) również zostali w domu z powodu decyzji trenera. Za kartki pauzuje Ramos (28/3 + 2), a kontuzjowani są oczywiście Ruud van Nisterlooy (21/12 + 6) i Metzelder (7/0). Natomiast pierwsza jedenastka prezentować się będzie następująco:

Casillas
Torres - Pepe - Heinze - Marcelo
Guti - Gago - Snejider
Robben - Raul - Robinho


Powiedziałbym, że jest to bardzo ofensywne ustawienie i do pełni szczęścia mnie osobiście brakuje "tylko" Sergio Ramosa. Tyle, że jak inaczej miałby ustawić zespół Schuster, skoro goście mają murować bramkę i liczyć tylko na kontry? Oczywiście inaczej się nie dało w tej chwili.
W drużynie gości zabraknie natomiast Mejii (26/1 + 1) i Ivana Alonso (24/8 + 5). Za kontry i ich, jak mają nadzieję kibice Murcii i Clemente, skuteczne wykończenie odpowiadać będą Dani (6/0 + 1), De Lucas (25/5), Abel (25/4 + 5) i Baiano (24/6 + 1).

Mnie jednak osobiście murowanie bramki nie przekonuje, bo Murcia to nie Getafe, które jest pod względem taktycznym klasą mistrzowską w tej lidze a zabójczych kontr takich jakie potrafią przeprowadzać Sevilla bądź Villareal też się nie spodziewam. Dlatego też, biorąc pod uwagę remis Barcelony i ciężki mecz Villarealu, spodziewam się napory Królewskich od pierwszej do ostatniej minuty i pewnego zwycięstwa Realu Madryt. Może nie będzie to pogrom jak w przypadku Valladolid (7:1) czy Valencii (5:1) albo Villarealu (5:0), ale spokojnie 2, bądź 3 do zera może się skończyć. Kurs na wygraną Realu bardzo niski i nadaje się do podbicia AKO, ale już azjatyckie -1.5 @ 1.82 w pinku to dobra oferta. Do tego jeszcze dodam, że w Toto bądź STSie można spokojnie zagrać, że Murcia nie strzeli bramki, bo skoro mają murować swoją, to dlaczego mieliby coś strzelić? A kurs na takie zdarzenie to aż 1.7, co według mnie jest zbyt wysokim współczynnikiem i jeżeli Pepe nie pomoże gościom, to ich wynik bramkowy powinien równać się zeru.

TYP: Real, Murcia nie strzeli




13/04/2008
UD Almeria - Villareal CF
Estadio Juegos Mediterraneos
Typy [Expekt]:
    · Almeria AH +0.25 @ 1.90 3/10
    · DW 1:1 @ 6.0 1/10


Trzydziesty drugi weekend rozgrywek Primera Division zakończymy na Estadio Juegos Mediterraneos w Almerii, gdzie gospodarze podejmować będą obecnie trzecią drużynę ligi Villareal (Barca jest punkt przed po remisie 2:2 z Recre). Jak może potoczyć się mecz, kiedy spotykają się dwie dobrze zgrane drużyny, które są bardzo zdyscyplinowane taktycznie i w tym sezonie można spokojnie obie z nich nazwać "rewelacjami"? Biorąc pod uwagę postawę beniaminka z Almerii i pracę jaką wykonał Unai Emery, trzeba przyznać, że osiągnęli oni już w tej chwili ogromny sukces. Dziewiąta lokata pod koniec sezonu, to według wielu specjalistów szczyt marzeń jaki mogli mieć najwierniejsi fani i kibice z Almerii. Do tego "teoretycznego" utrzymania potrzebują zaledwie jednego punktu, o który powalczą już dzisiaj. Goście natomiast chcą wyrwać komplet, tylko jak to zrobić kiedy drużyna gospodarzy nie przegrała kolejnych 7 spotkań, pokonywała u siebie już takie zespoły jak Sevilla (1:0), Espanyol (1:0) czy Real Madryt (2:0) i remisowała z Barceloną (2:2) i Atletico (0:0)?! Jakby nie patrzeć bilans gospodarzy z górną częścią tabeli jest fenomenalny! Biorąc pod uwagę spotkania u siebie ze wszystkimi drużynami, które są przed Almerią w tabeli, bilans podopiecznych Emery'ego wynosi... 3 wygrane, 3 remisy i 1 porażka (z Santander 0:1)!! Wybaczcie, ale nie ma drużyny która jako beniaminek miałaby takie osiągnięcia z tymi najlepszymi w lidze.
Dlatego też nie widzę tutaj tak łatwiej przeprawy gości jak niektórzy. Mimo, że na boisku nie zobaczymy dwóch środkowych obrońców Almerii - Juanito (28/1) i Pulido (20/2). W ich miejsce Emery postawi na dwójkę Garcia (30/0) i Acasiete (16/1), więc nie jest to aż tak ogromne osłabienie, ponieważ zawodnicy zastępujący tą "żelazną dwójkę" nie grzeją ławy i dość często pojawiają się na boisku. Jak już jesteśmy przy osłabieniach to w ekipie Villarealu nie wystąpią: Godin (19/1) i Capdevilla (31/3), do tego dochodzą problemy zdrowotne Tomasson'a (22/4) i Guille Franco (20/6) i dlatego Pellegrini będzie mógł postawić tylko na duet Rossi/Nihat, który w lidze strzelił aż 28 bramek. Jednak co ze zmiennikami? Franco będzie na ławce, ale czy będzie w stanie zagrać? Tego nie wiemy.
Villareal gościł już w Almerii podczas poprzedniej potyczki w Primera, ale miało to miejsce 11 lat temu i skończyło się wynikiem 1:1. W tym sezonie spotkali się na El Madrigal i jaki był wynik? 0:0. Dlatego uważam, że Almerii nie wolno lekceważyć. Potrzebują punktu, żeby być pewnym bytu w La Liga w następnym sezonie i ten punkt na 99,9% będą chcieli zdobyć już dzisiaj. Kursy na Villareal faktycznie świetne, ale z powodu remisu Barcelony nie ciąży na nich ogromna presja wyniku i wydaje mi się, że na tym trudnym terenie będzie im ciężko o komplet. Ciężko o typ w tym meczu, ale ponieważ spodziewam się walki ze strony gospodarzy i liczę na ich dobrą postawę jestem w stanie się skusić na azjatycki handicap +0.0/+0.5 po kursie 1.93 w Pinnacle'u. Jak dla mnie Villareal po prostu za bardzo przypomina grą Sevillę i Real niż Racing, Athletic bądź Barcelonę. Takie wnioski wyciągnąłem.

TYP: Almeria, X




Mecze:
Valladolid - Atletico
Espanyol - Osasuna
Uznaję za NO BET, przez różne względy. Na sucho mogę tylko powiedzieć, że gram Osasunę X2 i DW 1:1 w meczu Valladolid - Atletico.


/Podsumowanie w niedziele w nocy, bądź w poniedziałek.
_________________
» Zarejestruj się w CentreBet i zgarnij freebet o wartości 150 PLN!! - klik!
» Podczas rejestracji podaj kod: 150BONUS
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
» Analizy z Ligi Hiszpańskiej - tylko tutaj
» Podaj ten kod - MJTW6NLRK - przy rejestracji w www.BetFair.com!!
» Zacznij grać, a dostaniesz 30 euro!! [Promocja "Polecaj i Zarabiaj"]

© 2005-2008 by Krzysztof Dąbrowski. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Ostatnio zmieniony przez FAN 2008-05-05, 19:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
notobouns
   
      
   


Dołączył: 28 Sie 2005
Pochwał: 42
Posty: 1054
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-04-29, 00:22   

notobouns1 - 5789289

http://obstawianie.com/to...5633.htm#315527


notobouns napisał/a:
_______________________________________________________

Orlando Magic - Toronto Raptors 5 mecz ( stan rywalizacji 3:1 )


Czas na piąte i prawdopodobnie ostatnie starcie Orlando Magic z Toronto Raptors w pierwszej rundzie Play-Off NBA. Rywalizacja przenosi się ponownie do hali Magic - Amway Arena, gdzie w meczach numer 1 i 2 gospodarze bez problemów poradzili sobie z ekipą z Toronto. Drugi mecz w Orlando pokazał jednak,że Toronto jest w stanie nawiązać walkę z Orlando, co udowodnili wygrywając w meczu numer 3 we własnej hali 108:94, lecz w kolejnym meczu zostali już sprowadzeni na ziemię, kiedy to Orlando zagrało na swoim poziomie wygrywając mecz 106:94 - głównie dzięki świetnemu występowi Rasharda Lewisa ( 27punktów, 13 zbiórek, 5 asyst), który w poprzednich meczach nie błyszczał. Wszystkie znaki na niebie i ziemie wskazują więc, że zobaczymy dziś ostatnie spotkanie tych drużyn, a rywalizacja zakończy się rezultatem 4:1 dla Orlando Magic. Czemu tak sądzę ?
Porównajmy wpierw podstawowe piątki zespołów. Orlando Magic - 3 ekipa Eastern Conference z dorobkiem 52 wygranych i 30 porażek w sezonie zasadniczym jest jedną z bardziej ofensywnie grających ekip ligi. Ich piątka wygląda na prawde imponująco - Nelson, Evans, Lewis, Turkoglu i Howard. Szczególnie sporym zaskoczeniem jest imponująca postawa Turkoglu w tym sezonie, który w fazie zasadniczej w wielu grach był liderem Orlando. Zaskoczeniem natomiast nie jest świetna gra Howarda, który już w wieku 22 lat jest bezapelacyjnie najlepszym centrem ligi. Ze srednią w sezonie 20,7 punktów i 14,2 zbiórki został wybrany najlepiej zbierającym graczem ligi. Jest również Rashard Lewis, który z kolei jest najlepiej rzucającym za trzy punkty graczem ligi i trzecim strzelcem zespołu za Howardem i Turkoglu. Lekkim rozczarowaniem jest rozgrywający - Nelson, który miał być jedną z rewelacji Orlando ale sezon mial bardzo przecietny, natomiast w Play-off radzi sobie całkiem nieżle, a na ławce w razie jego kiepskiej gry jest przecież świetnie grający w ofensywie Dooling. Skład na prawde jak marzenie. Świetnie rzucajacy za trzy punkty - Lewis, Turkoglu i Nelson do tego najlepiej zbierający Howard, który zawsze czycha na okazje by dobić piłke, która nie trafi do kosza po rzutach kolegów. Jedynie można przyczepić się do ławki rezerwowych, która nie ma jakiegoś doświadczenia w play-offach, a paru dziadków jak Foyle czy Garrity to już raczej historia nba. W razie wyfaulowania Howarda Orlando ma wielki problem, co było widac w meczu numer 3, kiedy to po serii tzreba przyznac niesłusznych fauli Dwight musiał usiąść na ławce, a w jego zastepstwie mogą tylko zagrać staruszek Foyle lub niedoświadczony Gortat.
Piątka Tornto Raptors nie jest już tak imponująca - zespół został zbudowany wokół Chrisa Bosha, który to miał być liderem Raptors... no i jest nim, ale tylko na papierze z dorobkiem 22,3 punktów na mecz w sezonie zasadniczym. Pozostali gracze - Moon - świetnie grający w defensywie rookie, Bagnani - dobrze rzucający za trzy punkty fałszywy centr, który jednak na tablicach i w obronie jest wielką dziurą, obrońca Athony Parker, który grał na prawde niezle w sezonie zasadniczym i czesto brał odpowiedzialnosc za gre na swoje barki, gdy nie było Bosha lub ten miał kiepskie spotkania. No i piątke uzupełnia jeden z dwóch świetnych rozgrywających - rewelacja sezonu Jose Calderon lub T.J. Ford. Zespół Raptors wygląda więc następująco - Bosh, Calderon lub Ford.... i długo, długo nic. Problemem Toronto zdaje sie posiadanie dwoch swietnych rozgrywajacych, którzy przeciez nie moga grac jednoczesnie na parkiecie i brak prawdziwego lidera, którym Bosh zdaje sie nie byc do konca. Plusem natomiast jest niezła ławka z Kapono, Delfino i którymś z PG.
Orlando na pewno bedzie chcialo zakończyc rywalizacje już teraz w meczu nr.5 i na pewno wielkim ułatwieniem dla nich bedzie gra we własnej hali - przed własną publicznoscią i sędziami, którzy zawsze sędziują lekko dla gospodarzy, co przyczyniło się do porazki Orlando w meczu numer 3 w Toronto. Myśle, że róznica w klasie graczy z Orlando i Toronto jest na tyle duża, że przemówi do wszystkich. W Orlando zawsze znajdzie się gracz, który pociągnie grę - jak nie Howard, to Turkoglu, Lewis, czy Nelson. Natomiast w Toronto brak jest takich graczy, gra może opierac sie jedynie na grze zespołowej, co czasem nie wystarczy, w kazdej druzynie potrzebny jest prawdziwy lider. Najwiekszym problemem jednak dla Toronto w starciu z Orlando jest brak krycia dla Howarda. Bargnani mimo, że gra na centrze, gra czesto daleko od kosza i na tablicach nie ma wiele do powiedzenia, Bosh jest nominalnym skrzydłowym i nie jest na tyle silny by radzic sobie z Howardem. Zapowiada się dzisiaj wiec na ostatnie spotkanie tych ekip ze sobą i za pewne na kolejny świetny mecz Dwighta Howarda, którego nie ma po prostu kto powstrzymać w Toronto.
typ: Orlando -7 ; 1,92 expekt










_______________________

Atlanta Hawks - Boston Celtics 4 mecz ( stan rywalizacji 1:2 )


Dziś odbędzie się drugi mecz w hali Philips Arena, gdzie w poprzednim starciu Atlanta - najsłabszy bilans gier spośród zespołów, które awansowały do Play-Offów (37W - 45L) dość niespodziewanie poradziła sobie z najlepszą drużyną sezonu zasadniczego - Boston Celtics ( 66W - 16L) - wygrywając 102 : 93. Wygrana ta moze dziwić patrząc na wyniki dwóch pierwszych spotkań, w których to Atlanta po prostu nie istniała przegrywajac w meczu numer 1 : 104:81 i 96:77. Wygraną Atlanta może zawdzięczać przede wszystkim Joshowi Smithowi, który w koncu po dwoch słabszych meczach w Bostonie, zagrał świetnie rzucając 27 punktów, zbierając 9 piłek i zaliczając 6 asyst. Atlanta, który dostała się do Play-offów rzutem na taśme staje więc przed wielką szansą wyrównania stanu rywalizacji w starciu z Bostonem ( obecny wynik to 1:2 dla Celtów). Czy im się to uda ? Jestem przekonany, iż już dziś Boston zapewni sobie grę w dalszej rundzie...
Gospodarze - Atlanta, posiadają bardzo ciekawą i młodą ekipę : dwaj liderzy - Smith 23lata, J.Johnson - 27 lat, Al Horford - 22 lata, Marvin Williams - 22 lata, Childress - 25 lat, no i staruszek w tak młodym skladzie - Bibby - 30 lat. Ekipa na prawde imponująca, która w tym sezonie niespodziewanie pokonywała juz wiele lepszych drużyn. Zespół posiada w swoich szeregach gwiazdy jak Smith, Johnson, byłe gwiazdy jak Bibby i przyszłe jak Al Horford. Jest to na prawde ciekawa ekipa, która może w przyszłości, ba nawet już w przyszłym sezonie stać się jedną z czołowych ekip NBA, ale czy stać ich na to już teraz? Wydaje mi się, że nie. Dla większosci graczy są to pierwsze Play-Offy w życiu, tak młody skład ma niewielkie szanse by po raz drugi w krótkim czasie pokonać tak doświadczoną ekipe gwiazd z Bostonu... po prostu sobie tego nie wyobrażam. Atlanta moze zagrać nawet świetny mecz, ale tym razem to na pewno nie wystarczy. Celtowie są ekipą, która w tym sezonie zaliczyła już pare wpadek zaliczająć kiepskie mecze ze słabymi ekipami, zaraz po wielkich wygranych z czołówką. Tak mogło być i tym razem kiedy to dwa pierwsze mecze wygrali na prawde gładko, nic nie świadczyło o tym, że moga miec jakie kolwiek problemy w nastepnych meczach. Jednak czy to mozliwe, aby Boston potknął się dwa razy pod rząd z młoda ekipą Atlanty? Odpowiedz brzmi : Nie.
Boston Celtics - ekipa zbudowana z gwiazd, które mimo, iż są już praktycznie grajacymi legendami NBA, nie osiągnęły wiele ze swoimi drużynami. Tak powstała drużyna marzeń, a w zasadzie trio marzeń : Garnett, Pierce, Allen. Oczywiscie w drużynie są też gracze jak Rondo czy Perkins, ale czy ktoś na nich zwraca uwagę?. Sporym atutem Bostonu okazuje się ławka, która wcale nie wydawała się tak imponująca. Do drużyny dołączył bardzo doświadczony Sam Cassell, jest też doświadczony Posey, House i kilku młodszych równie dobrych zmienników jak Tony Allen, Davis czy Powe. Zespół na prawde nieżle zbudowany i o ile na początku martwiłem się, że nie ma tam nikogo oprócz wielkiej trójcy, tak teraz jestem pzrekonany, że gra tam cały zespół, a wielka trójca nadzoruje, by cała machina prawidłowo działała. Znaczące może okazać sie przybycie Cassella, gdyż podstawowy rozgrywający - Rondo, mimo iż pokazuje, że jest utalentowanym graczem, nie posiada jeszcze doswiadczenia w play-offach, a kto moze go mieć wiecej niż Sam Cassell ?. Boston w sezonie zasadniczym przegrał jedynie 16 razy - na wyjezdzie legitymując się rekordem 31 wygranych i 10 porażek. Czy to możliwe aby taka ekipa przegrała dwa razy pod rząd z młodą ekipą pokroju Atlanty, która ma rekord gier u siebie 25-16 i brakiem doświadczenia w Play - offach ? Odpowiedzcie sobie sami. Boston dziś kończy rywalizacje i zmierzy się z oczekującą już na przeciwnika ekipą LeBrona Jamea - Cavaliers.
typ: Boston - 9 ; 1,92 expekt









______________________________________


Denver Nuggets - L.A. Lakers 4 mecz ( stan rywalizacji 0:3 )


Dzis odbedzie sie mecz numer 4 i drugi z kolei mecz w hali Nuggets - Pepsi Center. Spotkaja sie ze sobą dwie świetni grające w ofensywie zespoły, lecz to Denver póki co nie zdołało nawiązać walki z drużyną Lakers, przegrywając gładko każdy z trzech poprzednich meczów. Czy kogoś to dziwi? W końcu Lakers mają drużyne pełną gębą i wielką szanse na zakończenie tego sezonu sukcesem.
Denver... ekipa grająca najciekawiej i najładniej w ofensywie, lecz mająca kompletnie dziurawą obrone przez co nie może dorównać najlepszym. Jest to typowa druzyna własnego parkietu. Skład Nuggets prezentuje się imponująco - Iverson. Anthony, Martin, Camby... świetni gracze do tego niezła rezerwa z J.R. Smithem , Kleizą, Najerą i Nene na czele. Zespół wydawać by się mogło, że bardzo silny... niestety tylko na papierze. Brakiem obrony, nie da się zastąpić nawet najlepiej grająca ofensywą ligi, co udowodniły chociażby ostatnie mecze z Lakers, gdzie drużyna z Los Angeles nie mogła ani przez chwile drżeć o wynik. Denver może i jest najładniej grającym zespołem, ale wyników bez gry obronnej nie beda mieli, a stylu na pewno nie zmienią już w tym sezonie, gdyż po prostu nie maja w skladzie prawdziwego defensora, a mogli miec gdyby zdecydowali się pozyskać Artesta w zamian za m.in. Kleize. Pech... ale w tej rywalizacji ciężko może być Denver wygrac nawet jedno spotkanie.
Lakers stali się jednym z głównych kandydatów do tytułu, dzięki pozyskaniu Pau Gasola. Był to świetny interes, gdyz gwiazdor Memphis był już po prostu zirytowany kolejnym sezonem w kiepskiej drużynie, która nie załapie się znowu na Play-Offy i walke z najlepszymi. Lakersi pozyskali w ten sposób prawie za darmo głodnego sukcesów, jednego z najlepszych wysokich graczy ligi. Zespół stał się kompletny... nie jest to już tylko Kobe... Fisher, Odon, Gasol, Radmanovic no i świetna ławka rezerwowych, która można obok ławki Spurs uznać za najlepszą w lidze. Lakers zmienili nieco oblicze, to samo zrobił Kobe, który nie jest już tylko samolubnym gwiazdorem... stał się mózgiem drużyny - podaje, gra w obronie, zbiera, rzuca najważniejsze punkty... stał sie prawdziwym MVP. Poprowadził Lakers do zdobycia pierwszego miejsca w Western Conference w sezonie zasadniczym, mimo wielkiej konkurencji. Lakers znależli się pzred takimi ekipami jak : Hornets, Spurs, Jazz, Phoenix czy Houston. Odnieśli więc spory sukces, a patrząc na ich gre wydaje się, że na tym się nie skończy, po prostu zasługują na finał, a nawet na mistrzostwo. Do tego pomyślmy, że do zespołu może dołączyć jeszcze Bynum - jedno z najwiekszych zaskoczeń sezonu zasadniczego - młody centr, który w kilku spotkaniach pokazał, że może być następcą Shaqa w drużynie Lakersów. Świetny trener, dobrze współpracujący zespoł, swietna ławka i Kobe Bryant... to moze być przepis na mistrzostwo dla Lakers.
Realnie patrząc Denver nie ma szans na nawiązanie rywalizacji z Lakersami, przegrywając mecz numer 3 oddalili się od jakich kolwiek marzeń o przynajmiej wyrównanym pojedynku z Lakers. Przegrane 3 spotkania w beznadziejnym stylu na pewno odcisnęły się na psychice graczy Nuggets... chyba najwyższy czas zmienic trenera i wprowadzic zmiany w drużynie. Lakers są w biegu i na pewno nic ich teraz nie zatrzyma, na pewno nie Denver, które to jest idealnym przeciwnikiem dla drużyny z miasta aniołów... grają szybko, lecz w obronie nie są przreszkodą dla graczy klasy Kobego czy Gasola... Lakers na pewno będą chcieli kolejny raz zademąstrować swoją siłę i tym razem po osiągnięciu pierwszego miejsca w sezonie zasadniczym, będą chcieli przejść jako jedyni pierwszą rundę play-off bez porażki... inne ekipy się ich boją... mają powody.
typ: Lakers -4 ; 1,92 expekt
 
 
FAN
   
   BetFair Specialist
   
   


Dołączył: 20 Lis 2005
Pochwał: 62
Posty: 3045
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-07, 14:50   

real_fan - 726991

link -> http://obstawianie.com/postlink/316874.htm#316874


FAN napisał/a:
Witam :))
Nie będę was zapraszał na mojego bloga, więc po prostu przekleję tutaj, to co napisałem tam. Życzę miłej lektury :))


--------------------------------------------------------------------------------------


Witajcie,

Dzisiaj przygotowałem dla was wszystkich dość interesującą teorię związaną z rozgrywkami... Ligi Hiszpańskiej :)


Koeman został zwolniony ze stanowiska trenera Valencii kilkanaście dni temu (22.04 jak dobrze pamiętam) i po tym wydarzeniu wszyscy byliśmy pewni, że Nietoperze z Mestalla się odrodzą. Cóż, tak w sumie się stało, bo przekonujące zwycięstwo z Osasuną na własnym stadionie (3:0) napawało optymizmem. Niestety tylko wynik był dobrym prognostykiem, ponieważ styl w jakim to zwycięstwo zostało osiągnięte najlepszy nie był. Nie wspominając już o tym, że prezent w postaci rzutu karnego i niesłusznej czerwonej kartki dla bramkarza Os Ricardo, kompletnie ustawił spotkanie.

Minął tydzień o "wielkiego powrotu" Valencii do gry i Che zawitali w stolicy Katalonii - Barcelonie. Jak mogliście przeczytać kilkukrotnie w dziale Ligi Hiszpańskiej, drużyna Rijkaarda nie prezentowała zbyt wysokiej formy, szczególnie w lidze. Dlatego też po tej dość znaczącej zmianie w Valencii i porażce Barcelony w batalii o Moskwę można było stwierdzić, że to Che powinni walczyć o komplet w meczu na Camp Nou. Jak się skończyło pewnie wiecie, bo takie wyniki nie zdarzają się często, a już na pewno nie w przypadku gry dwóch takich drużyn. Fakt, że Manchester pokonał Romę 7:1 w Lidze Mistrzów, ale Valencia i Barcelona często rozgrywały zacięte pojedynki, które kończyły się jedną bramką przewagi, czasem dwoma. Jednak pogromu 6:0 nie pamiętam.

No i tak to się stało, że w tej chwili, po tym blamażu w Katalonii Valencia ma na swoim koncie 42 punkty, co w chwili obecnej daje 15 pozycję w tabeli. Nad osiemnastym miejscem, które obecnie zajmuje... Osasuna, drużyna prowadzona obecnie przez Voro ma 2 punkty przewagi. Nie jest to dużo, zważywszy na dość niełatwy terminarz jaki pozostał Nietoperzom do końca sezonu. A właśnie, skoro przeszliśmy już do kalendarza rozgrywek to musimy prześledzić ostatnie 3 kolejki w wykonaniu wszystkich "zainteresowanych" klubów, które nadal walczą o awans. Co ciekawe - jest bardzo prawdopodobne, że będzie to jeden z nielicznych sezonów w Primera, gdzie magiczne 43 punkty nie wystarczą na utrzymanie. Ale po kolei...

Spotkania do rozegrania w 3 ostatnich kolejkach (pogrubione zostaną spotkania pomiędzy drużynami zainteresowanymi, ponieważ to będzie miało największy wpływ na sytuację):

    * Valencia (42 punkty):
    Saragossa (d), Levante (w) i Atletico (d)

    * Getafe (42 punkty):
    Almeria (d), Valladolid (w) i Betis (d)

    * Valladolid (42 punkty):
    Betis (w), Getafe (d) i Recreativo (w)

    * Saragossa (41 punktów):
    Valencia (w), Real (d) i Mallorca (w)

    * Recreativo (40 punktów):
    Villareal (d), Almeria (w) i Valladolid (d)

    * Osasuna (40 punktów):
    Mallorca (w), Murcia (d) i Racing (w)


Jak widać z powyższego rozpisu dużo zależeć będzie od pojedynku Valencii z Saragossą, ponieważ drużyny Getafe, Valladolid i Recreativo zagrają jeszcze między sobą, a to może skończyć się wynikami odpowiednimi do sytuacji. Jedyną drużyną, która "gra sama dla siebie" jest Osasuna, ponieważ zawodnicy Zigandy nie będzie w stanie z nikim się "ułożyć" bezpośrednio, ale... o tym również za chwilkę.

Zacznijmy może krótkiej analizy najbliższej kolejki, uwzględniając "tylko" powyższe zespoły.


Valencia - Saragossa
Jak wspominałem wyżej, to jest prawdopodobnie najważniejszy mecz końcówki sezonu, jeżeli chodzi o walkę o byt w Primera. Wszystko dlatego, że jedna z tych drużyn może sobie zapewnić przyszłoroczną grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. W przypadku wygranej Valencii, ten zespół będzie miał 45 punktów, co powinno dać spokój tej drużynie. W przypadku wygranej gości tego meczu, będą oni mieli na koncie 44 punkty i ważny będzie dla nich jeszcze jeden punkt. Dlaczego tak usilnie dążę do tych 45 oczek zapytacie. Odpowiem wam, ale to po analizach.
W każdym razie, wracając do tego spotkania, jedyne czego tutaj nie ma prawa być, to remis. Ponieważ jest to najgorsza opcja dla obu drużyn, oczywiście dla gości jest dużo bardziej tragiczna, ale jednak Valencia nadal nie będzie mogła czuć sie bezpieczna, ale o tym niżej.
W drużynie Valencii mamy widoczny gołym okiem kryzys. Jak pewnie niektórzy z was wiedzą drużyna z regionu Valenciana ma duże problemy finansowe i w lecie będą zmuszeni sprzedać kilku piłkarzy, gdyż jak to powiedział prezes: "Wysłuchamy ofert za wszystkich naszych piłkarzy".
Z tego co wiem, David Villa, czyli symbol Nietoperzy już wstępnie negocjuje z Realem Madryt w sprawie przeprowadzki do stolicy Hiszpanii. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca w takim klubie, bo przecież to jeszcze bardziej psuje atmosferę. Skoro klub ma problemy finansowe, to może dobrym rozwiązaniem byłby spadek do Segunda, co obniży koszty i powrót po roku do Primera? Cóż, taka teoria jest prawdopodobna, co jeszcze bardziej umacnia mój pogląd na ogólną sytuację Che. Saragossa takich problemów nie ma, dlatego też podopieczni Manolo Villanovy zrobią wszystko, żeby to spotkanie wygrać. Co prawda nie przemawiają za nimi statystyki tego sezonu, ponieważ na wyjazdach w wygrali tylko jedno (!) spotkanie, zremisowali pięć i przegrali aż jedenaście! Do tego w 17 meczach ich bilans bramkowy wynosi 12:33, przyznam że średnia 0.7 bramki strzelonej na mecz i prawie 2 stracone to nie jest dobry prognostyk. Jednak to jeszcze nic. Jak już się martwić to całkowicie. Patrząc na historię pojedynków na Mestalla widzimy, że Saragossa nie wygrała w Valencii od ponad 12 lat! W tym czasie na Mestalla rozegranych zostało 11 ligowych spotkań i w 6 z nich wygrali gospodarze, a w 5 padł remis. Jednak to nie jest powód do wielkich zmartwień, bo jak to się mówi "każda seria się kiedyś kończy", a do tego Valencia w tym sezonie prezentuje się fatalnie u siebie. Nie dość, że jest najsłabszą drużyną w lidze grającą na własnym obiekcie, to jeszcze po porażce z Barceloną, atmosfera na trybunach nie będzie piknikowa. Warto wspomnieć, że Valencia w tym sezonie z 17 spotkań rozegranych w roli gospodarza wygrała zaledwie 5, 3 razy remisując i oddając komplet aż 9 razy! Bilans bramkowy trochę lepszy niż wyjazdowy Saragossy, bo 20:30, czyli średnio 1.18 bramki strzelonej i 1.76 straconej na mecz.
Jakby nie patrzeć jednak w tym meczu statystyki będą odgrywały drugorzędną rolę, ponieważ jest to mecz z serii "o 6 punktów" a czynnik motywacji, bądź lepiej to określić chęci pozostania w lidze jest po stronie przyjezdnych. Saragossa tego meczu nie przegra, ba! nawet jestem w stanie stwierdzić, że wygra, bo czas najwyższy przerwać tą fatalną serię i do tego utrzymać się w lidze. Porażka gości w tym meczu może oznaczać dla nich drugą ligę...

TYP: Saragossa, X


Getafe - Almeria
Podopieczni Laudrupa podejmą u siebie Almerię, która z pewnością jest rewelacją rozgrywek. Jednak jest to drużyna własnego boiska. Warto zaznaczyć, że goście na wyjazdach spisują się średnio, bo w 17 meczach zanotowali 8 porażek, 5 remisów i 4 zwycięstwa. Dla porównania w meczach na własnym obiekcie sytuacja jest dokładnie odwrotna, tyle, że rozegranych zostało 18 spotkań, gdzie były 4 porażki, 5 remisów i 9 wygranych. Getafe natomiast u siebie gra średnio w tym sezonie. 6 wygranych, 6 remisów i 5 porażek w 17 meczach z bilansem bramkowym 19:19. Jednak w tym meczu te statystyki nie będą ważne, dlaczego? Ponieważ Almeria o pucharach może zapomnieć - 6 punktów straty do 6 miejsca i mecze z dwoma drużynami, które walczą o utrzymanie. To nie jest moment na myślenie o pucharach. Raczej trzeba by się zastanowić jak Unai Emery może tą sytuację wykorzystać na korzyść własnej drużyny na przyszły sezon. Przecież utrzymanie już mają, a pozycja jaką zajmą w ostatecznym rozrachunku nie ma większego znaczenia, szczególnie, że Almeria jest jedyną drużyną z piątki będącej w tej chwili poza Europą, która nie zgłosiła się do Pucharu Intertoto. Dlatego też nieważne jest czy miejsce jakie zajmą na końcu to będzie 7 pozycja, czy 14... a przecież, gdyby tak wynegocjować jakiś tańszy transfer z drużyny Getafe, to można oddać punkty kolegom. Kiedyś może to Almeria będzie potrzebowała punktów? To nie jest tak, że jestem zwolennikiem "układania" się, bądź załatwiania spraw poza boiskiem, ale jednak w momencie kiedy jedna drużyna nie walczy o nic, a druga potrzebuje punktów, często można znaleźć przykłady pomocy. Taką pomoc właśnie widzę w środowym meczu tych drużyn, dlatego też komplet zostanie pod Madrytem.

TYP: Getafe


Betis - Valladolid
Zacznijmy od tego, że to spotkanie zostanie rozegrane na neutralnym gruncie z powodu kary jaką drużyna Betisu otrzymała po aferze w meczu z Bilbao (tak przynajmniej słyszałem). Nie zmienia to jednak faktu, że Betis, który obecnie ma w dorobku 45 punktów, może czuć się bezpiecznie gdyż gwarantuje mu to obecnie 5-cio punktowa przewaga na Osasuną. Goście natomiast potrzebują kompletu, żeby również mieć na koncie 45 oczek. Drużyna Valladolid jest bardzo ciekawą "jednostką" i gdyby nie brak ogólnego doświadczenia pierwszoligowego mogliby spokojnie powalczyć o miejsca 6-8. Do tego są oni drużyną prawie bezkompromisową, ponieważ w 17 meczach na wyjeździe tylko raz zremisowali. Do tego zanotowali aż 11 porażek (niestety) i 5 wygranych. Betis natomiast w 16 meczach (spotkanie z Bilbao jest nieliczone obecnie w statystykach), zanotował 7 wygranych, 6 porażek i 3 remisy. Jedną z najważniejszych informacji tego spotkania, jest to, że Betis po tym meczu (przyp. gramy w środę) ma do rozegrania Derby Sevillana, które będą dla nich walką o honor i przy okazji o to, żeby Sevilla nie grała w pucharach. Dlatego też bardzo prawdopodobne jest, że w składzie Betisu nie zobaczymy kilku podstawowych zawodników, a już z pewnością na boisku nie pojawią się Edu (kontuzja) i Capi (kartki). Wygrana gości da im byt w Primera i... możliwość negocjacji/pomocy w ostatnich dwóch spotkaniach sezonu. Komplet wędruje do Valladolid.

TYP: Valladolid, X


Recreativo - Villareal
Największym "pechowcem" najbliższej kolejki jest ewidentnie drużyna z Huelvy, która podejmuje u siebie vicelidera i prawdopodobnie vicemistrza Hiszpanii. Tyle, że właśnie - żeby Villareal poczuł się vicemistrzem w ostatnich 3 kolejkach muszą zdobyć 6 punktów. A mecze kolejno z Recre, Espanyolem i Deportivo powinny im to zapewnić. Szczególnie pierwsze dwa z nich. Drużyna z okolic Sevilli z pewnością nie odpuści meczu u siebie, jednak obecna forma Villarealu nie pozwala wiele myśleć o wygranej. Jednak pocieszeniem dla kibiców i piłkarzy jest to, że poza meczem w środę, reszta powinna być formalnością i 4 punkty (albo nawet 6) powinno się zdobyć. Sprawa środowego wieczoru jest dla mnie rozstrzygnięta. Villareal będzie chciał wygrać to spotkanie z prostego powodu - Gran Derby Europa - jeżeli Real pokona Barcelonę, to Villareal powiększy przewagę do... 7 punktów i oficjalnie podopieczni Pellegriniego będą mogli się cieszyć z tytułu vicemistrza Hiszpanii. Dlatego też z wielkim ubolewaniem stwierdzam, że Villareal (bilans wyjazdowy 10-0-7) zgarnie tu komplet na miarę największego w historii tego młodego klubu sukcesu.

TYP: Villareal


Mallorca - Osasuna
Goście po ciężkim meczu z Realem i ogromnej szansie na zdobycie kompletu zostali podstawieni pod ścianą. Przegrali przez magiczne 5 minut w wykonaniu Królewskichi teraz czeka ich ciężka przeprawa przez ostatnie 3 kolejki. Ideałem byłoby 9 punktów, ale będzie to trudne zadanie. Szczególnie, że ostatnim meczem będzie pojedynek z Racingiem. Jednak można na to spojrzeć pozytywnie. Mallorca jest obecnie 7 i szczerze przyznam, że sam nie spodziewałem się takiego awansu tej drużyny. Jednak mają oni 5 punktów straty do Sevilli i marzenia o Europie lepiej chyba odłożyć na bok. Chyba, że przez Intertoto, ale tutaj wkracza w tej kolejce Deportivo ze swoim teoretycznie słabszym przeciwnikiem (Levante) i może być problem. Ja jednak nie o tym. Chodzi o to, że Mallorca poza Osasuną gra jeszcze z Barceloną i Saragossą - w tych trzech meczach ciężko będzie o 9 punktów, a to byłoby potrzebne do miejsca gwarantującego Puchar UEFA. Dlatego też Wyspiarze mogą pograć na luzie (co zresztą czynią od kilku kolejek), a to im wychodzi. Osasuna jednak nie gra źle. W meczu z Realem byli po prostu nieskuteczni i nieskoncentrowani w końcówce meczu, dlatego też kibice mogą patrzeć na przyszłość z optymizmem. W tym meczu może być ciężko o komplet, ale z Murcią w weekend już problemu nie powinno być. Do tego, jeżeli Racing w meczu z Sevillą bądź Athleticiem Bilbao zdobędzie jeden komplet (lub zaliczy dwa remisy - przy dobrych wynikach innych drużyn) będzie mógł do meczu z Osąpodejść na spokojnie. Jedynym wyjątkiem jest to, że Atletico zgubi gdzieś punkty i Racing będzie miał chrapkę na Ligę Mistrzów. Nie zmienia to jednak faktu, że Osasuna jeden komplet zdobędzie (Murcia) i przyda im się jeszcze jeden punkt. Da im to wtedy 44 oczka, co powinno wystarczyć. Dlaczego - zaraz napiszę.
W meczu z Mallorcą jedyne czego jestem pewien to bramek. Mallorca to idealna drużyna do overków, więc to jest mój typ. Wierzę jednak w Osasunę, więc liczę, że tego meczu nie przegrają. 2:1 bądź 2:2 to wg mnie prawdopodobne wyniki. Być może Mallorca trochę za bardzo się rozluźni?

TYP: over


Z tych analiz i kalkulacji wynika, że na dwie kolejki przed końcem sytuacja pomiędzy tymi klubami będzie wyglądała tak:

Getafe 45 punktów
Valladolid 45 punktów
Saragossa 44 punkty
Valencia 42 punkty
Osasuna 41 punktów (zakładam remis z Mallorcą)
Recreativo 40 punktów [spadek na chwilę obecną]

Zostają więc dwie kolejki do końca, a jak już wspomniałem, liczę że Osasuna zdobędzie komplet z Murcią, Recre gra z Almerią, która może zachować się znów po koleżeńsku tak jak w przypadku Getafe, więc mamy kolejny komplet, ale policzmy remis, żeby nie było zbyt kolorowo. Saragossa gra z Realem, więc będzie ciężko, chociaż Schuster może dać odpocząć kilku zawodnikom, a w bramce prawdopodobnie zobaczymy Jurka. Dlatego też na La Romareda punkt jest możliwy, jednak nie liczmy nic. Getafe i Valladolid zagrają między sobą i... zremisują, a to da im pewne utrzymanie. Valencia zagra derby z Levante, a jak to w derbach nigdy nic nie wiadomo, szczególnie, że w tym sezonie było już 0:0. Valencię zostawimy w tej kolejce i zobaczymy co będzie...

Na kolejkę przed końcem sytuacja będzie wyglądała tak:

Getafe 46 punktów
Valladolid 46 punktów
Saragossa 44 punkty
Osasuna 44 punkty
Valencia 42 punkty (nie liczymy meczu z Levante)
Recreativo 41 punktów (remis z Almerią) [spadek]


No i teraz najważniejsze. W ostatniej kolejce Getafe i Valladolid są bezpieczne, co oznacza, że Recreativo "dostanie" komplet w meczu właśnie z Valladolid, co powinno im dać utrzymanie. Osasuna gra z Racingiem i w zależności jak sytuacja będzie wyglądała na górze, mogą się pokusić o jeden punkt. Szczególnie, że grają u siebie. Mecz Getafe z Betisem jest nieistotny. Dlatego przejdziemy do meczu Saragossy z Mallorcą, który podobnie jak Osasuny z Racingiem będzie zależał od wyników, ale nie zakładam awansu zawodników z Majorki do pucharów, dlatego też Saragossa może w tym meczu zapewnić sobie utrzymanie jednym oczkiem. No i zostaje Valencia, która będzie grała z Atletico. Teraz sprawa wygląda tak - jeżeli na górze będzie status quo, to w tym meczu mógłby być remis, co oznaczałoby transfer jakiegoś zawodnika z Valencii do Atletico po bardzo niskiej cenie (zakładając, że Valencia wygra derby z Levante). Jeżeli cokolwiek będzie nie po myśli Atleti (różnica punktowa nie będzie większa niż 3 punkty) to mecz z Valencią będą musieli wygrać. Tak właśnie powinno być, dlatego w ostatniej kolejce dla Valencii "zero".

No i jak to wygląda?

Getafe 46 punktów (utrzymanie)
Valladolid 46 punktów (utrzymanie)
Saragossa 45 punktów (utrzymanie)
Osasuna 45 punktów (utrzymanie)
Recreativo 44 punkty
Valencia 42 punkty (bez meczu z Levante)


Jak widać powyżej... bardzo dużo będzie zależało od derbów Valencii. Gdyby to był mecz przyjaźni to spokojnie można by dopisać Valencii 3 punkty. Jednak to są derby, na stadionie Levante, dlatego też zawodnicy tego klubu będą chcieli się godnie pożegnać z kibicami na własnym obiekcie (ostatni mecz w sezonie na Ciudad de Valencia) i postarają się o niespodziankę, a być może i o kolejne derby, tym razem w Segunda.
Chciałbym zaznaczyć, że w przedostatniej kolejce założyłem pesymistycznie remis Recre z Almerią, a także pesymistycznie dla Osasuny i Saragossy remisy odpowiednio z Racingiem i Mallorcą, bo jeżeli w tych meczach nie będzie remisów a rozstrzygną się one na korzyść "spadkowiczów" to Valencia niezależnie od wyniku derbów spadnie, bo Saragossa, Osasuna i Recre będą miały po 2 punkty więcej, czyli odpowiednio 47, 47 i 46... Valencia nawet po wygranej w derbach będzie miała na koncie 45 punktów.


Czy to oznacza, że drużyna, która w 2000 i 2001 roku grała w finale Ligi Mistrzów, zdobywca Pucharu UEFA z sezonu 03/04 i zwycięzca SuperPucharu Europy 04/05 znajdzie się w drugiej lidze?! Przed sezonem bym w to nie uwierzył, ale teraz trzeba przyznać, że mimo ogromnej sympatii jaką darzę Ches, uważam to za całkiem prawdopodobną kolej rzeczy. Oczywiście wszystko od wszystkiego zależy i powyższy tekst jest moją teorią, która narodziła się w mojej głowie kilkanaście godzin temu i z pewnością mój obiektywizm chwilowo został przyćmiony, jednak starałem się jak najbardziej realnie spojrzeć na sytuację i nie zdziwię się, jeżeli za dwa tygodnie usłyszę od kogoś, że faktycznie miałem rację. Oczywiście mogę (i szczerze, to trochę chciałbym) się mylić, ale jednak analizowałem tą sytuację i tak mi po prostu wyszło.




Dorzucam resztę analiz :))

Deportivo - Levante

Na Riazor siódme obecnie Deportivo podejmować będzie drużynę Levante. Przed ekipą gości derbowe spotkanie z Valencią w weekend. Wydaje mi się, że tamto spotkanie będzie dla nich dużo ważniejsze, bo jednak będzie to pojedynek nie tylko o honor, ale również o "panowanie w mieście" gdyż pierwsze derby na Mestalla zakończyły się bezbramkowym remisem.
Deportivo natomiast w ostatniej kolejce przegrało w Saragossie, ale na tą porażkę zasłużyli. Problemem dla gospodarzy są niepewne występy Lopo i Colociniego, ale od czego w składzie jest młodzież pokroju Lopeza czy Chapi'ego? Do tego po pauzie za kartki wraca Lafita. Depor u siebie gra dobrze, 8 wygranych, 3 remisy i 6 porażek, Levante natomiast na wyjeździe wygrało dwukrotnie, zanotowało jeden remis i... 14 porażek! Do tego 35 straconych bramek... te statystyki są lekko mówiąc żałosne.
To o czym wspomniałem na początku, czyli derby Valencii to jeden z głównych powodów, dla których skłaniam się do spokojnej gry na Deportivo. Do tego dochodzi fakt, że zawodnicy SuperDepor są w świetnej formie, a o formie Levante dobrze mówić nie można, chociaż remis ze słabiutkim w tej chwili Espanyolem mógł dla niektórych coś znaczyć. Ogólnie sprawa wygląda tak, że drużyna gości nie jest przystosowana do gry w systemie trzydniowym i tutaj również upatruję słabości przyjezdnych. Reasumując Deportivo to spotkanie wygra, ale kurs 1.35 to śmiech na sali, ale już azjatyckie -1.25 po kursie 1.93 można wziąć spokojnie, bo dwubramkowe zwycięstwo gospodarzy jest jak najbardziej prawdopodobne.

TYP: Deportivo


Murcia - Athletic Bilbao

Kolejnym spotkaniem jest pojedynek walczącej już tylko o honor Murcii (druga liga już pewna) i Walecznych Lwów z Bilbao. Baskowie mają już pewny byt w lidze, a o pucharach w tym sezonie chyba nawet nie myśleli, aczkolwiek walczą nadal o Intertoto. Ciężko cokolwiek napisać o tym meczu, tak szczerze mówiąc. Ważną informacją jest brak w składzie gospodarzy zawodników obrony Mejii i Pignola a także skrzydłowego Regueiro. Do składu wracają natomiast Abel i De Lucas. W drużynie gości zabraknie Susaety, Ocio a także Ustaritza, niepewny jest również występ Yeste.
Drużyna gospodarzy jest na pewno zdruzgotana ostatnim spotkaniem z Racingiem, gdzie ze stanu 2:0 na korzyść zrobiło się 2:3... nikt nie zaprzeczy, że po takim meczu motywacja w drużynie Murcii będzie niezbyt wysoka. Bilbao ma jednak o co walczyć - Puchar Intertoto, to jednak swojego rodzaju przepustka do Europy.
A teraz ciekawostka. Czy wiecie jak nazywają Javiera Clemente? Otóż często mówi się o nim jako "blondynie z Barakaldo", a dlaczego tak jest? No cóż... Clemente jest blondynem, urodzonym właśnie w Barakaldo, z tego powodu jest... Baskiem! Do tego jeszcze dodam, że Barakaldo leży całkiem niedaleko Bilbao (kilka km na północny-wschód). Można by z tego wysnuć dalekoidące wnioski. Jednak mimo pełnego profesjonalizmu ze strony trenera Murcii, to Bilbao jest tutaj stroną, która ten mecz powinna wygrać. Kursy smakowite bo można się załapać na 2.40, przy średnich stawkach możemy ładnie zarobić.

TYP: Bilbao, X


Racing - Sevilla

Do Santander zawita dzisiaj Sevilla. Ten mecz jest niezmiernie ważny jeżeli chodzi o "górną część tabeli" i praktycznie w tym spotkaniu każdy wynik jest możliwy. Racing obecnie dwa punkty przed Sevillą, dlatego też podopieczni Marcelino będą usatysfakcjonowani z remisu. Jednak nie oznacza to, że zagrają na 0:0, wręcz przeciwnie. W ostatniej kolejce zanotowali świetny comeback ze stanu 0:2 na 3:2, faktem jest, że grali wtedy z Murcią, ale jednak nie jest to taka banalna sprawa. Sevilla natomiast, żeby marzyć o Lidze Mistrzów to spotkanie musi wygrać.
Dlatego zamiast typować zwycięzcę, lepiej będzie tu spojrzeć na możliwości strzeleckie obu ekip. Sevilla strzela bardzo dużo, ale bardziej u siebie, chociaż trzeba przyznać, że 24 bramki strzelone w 17 meczach wyjazdowych to bardzo dobry wynik. Do tego stracili aż 29. Średnia bardzo wysoka. Racing u siebie traci mało bramek (średnio 0.88 na mecz), ale dzisiaj będzie ciężko o zerową stratę, bo przecież Kanoute i Fabiano to strzelcy wyśmienici. Gospodarze u siebie zanotowali 23 trafienia co daje podobną średnią do wyjazdowej Sevilli.
Co ważne, gospodarze wygrali u siebie tylko raz! i to w 2003 roku. W innych przypadkach były to remisy (1:1, 2:2 i dwukrotnie 0:0) albo strzelanie ze strony Sevilli (ostatnio 3:2, wcześnie 4:0 i 4:1). Ogółem na 8 spotkań rozegranych na El Sardinero padły po 4 undery i overy. Leci to na przemian, under, over, under, over... ze statystyk wynika dziś over. A jest to bardzo prawdopodobne, ponieważ Sevilla zaatakuje od początku, a Racing z pewnością nie pozostanie obojętny. Możemy zobaczyć dobry mecz z dużą ilością bramek. Tak również to spotkanie widzą bukmacherzy - 1.70 w CentreBet na over 2.5, a Pinek oferuje over 2.75 (połowa stawki wygrywa przy 3 bramkach, druga połowa jest zwracana)po kursie 2.00, a szczerze przyznam, że trzy bramki to minimum w tym meczu. Po statystykach widać, że to Sevilla jest lekkim faworytem, ale tegoroczna forma wyjazdowa już tak bardzo na nich nie wskazuje. Dziś jednak powalczą o wygraną, a najbardziej prawdopodobny będzie tu wynik 1:2, a może będzie powtórka z grudnia 2003, kiedy to goście rozgromili Racing 4:0...

W tym meczu padną bramki i padnie ich dużo, ale jak grać to kurs z Pinnacle'a bo bardziej opłacalny.

TYP: over


Espanyol - Atletico

Jedynym czwartkowym spotkaniem będzie mecz Espanyolu z Atletico. Jakże odmienna jest sytuacja obu tych drużyn w porównaniu choćby z połową sezonu. Wtedy to Espanyol mógł myśleć o Lidze Mistrzów, a Atletico starało się "dotrzeć" do Pucharu UEFA. Teraz jest odwrotnie. To Atletico myśli i jest o krok od upragnionego awansu do Ligi Mistrzów, a Espanyol zagubiony z formą, ma problem nawet z zajęciem miejsca, które da im... Puchar Intertoto.
Espanyol ma problemy z defensywą. Brak Marca Torrejona, Jarque, La Cruza i młodziana Serrana (wszyscy 4 to obrońcy) jest dużym osłabieniem. Nominalny środkowy obrońca Moises Hurtado ostatnio grywa w pomocy, gdzie spełnia ważną rolę. Taktyka gospodarzy może się trochę sypnąć.
W Atletico prawdopodobnie nie wystąpi przemęczony Raul Garcia. Resztę zawodników Aguirre powinien mieć do dyspozycji. Dla Rojiblancos mecz na Montjuic jest niezmiernie ważny, szczególnie, że Racing i Sevilla grają między sobą, co z pewnością spowoduje stratę punktów przez przynajmniej jedną z drużyn (dla Atleti najlepszy byłby remis). Tak więc jest szansa na powiększenie przewagi, bądź utrzymanie obecnej dwupunktowej.
Jest tylko jeden problem. Atletico nie wygrało meczu ligowego z Espanyolem od 4.5 roku, a na wyjeździe sukces zanotowali prawie 6 lat temu. Jednak "każda seria się kiedyś kończy", a teraz jest na to najlepszy moment. To Atletico walczy o Europę i to w najlepszym wydaniu. Lepszej motywacji nie trzeba.
Kursy na Atletico spadają... jeszcze w poniedziałek załapałem się na 2.40 w InterWetten, a teraz już prawie wszędzie jest 2.15 - nadal jest to pewna wartość, choć już nie tak duża. Mamy również azjatę -0.25 (połowa stawki zwracana w przypadku remisu) po kursie 1.87 w Pinku. Też można zagrać. Ja jednak optuję tutaj za gośćmi w pełnej rozciągłości tego stwierdzenia.

TYP: Atletico, X


No i wisienka na torcie dzisiejszych analiz:

Real Madryt - FC Barcelona

Ogromne wydarzenie europejskiego, a nawet światowego futbolu. Największa hiszpańska fiesta, na którą większość kibiców czeka cały sezon. Wydarzenie kompletnie niebanalne, wręcz unikalne na skalę globalną, które odbywa się (zwykle) tylko dwa razy w roku. Raz święta wojna rozgrywa się w Madrycie na Bernabeu, a raz w katalońskiej Barcelonie na Camp Nou. Najwspanialsze, najbardziej medialne i najefektowniejsze derby świata, które skupiają przed telewizorami miliony, jak nie miliardy kibiców na całej Ziemi. Proszę Państwa, mam zaszczyt przeanalizować dla Państwa... Gran Derby Europa w wykonaniu Realu Madryt i FC Barcelony.

W tym roku jednak ten mecz nie będzie typową walką o Mistrzostwo Hiszpanii, ponieważ ta kwestia została rozstrzygnięta dokładnie 3 dni temu w Pampelunie. Real Madryt wystąpi w tym spotkaniu nie tylko w roli gospodarza, ale już jako Mistrza Hiszpanii AD 2008. To wszystko jednak nie spowoduje, że ten wielki mecz spadnie rangą do przeciętnego ligowego widowiska. Najważniejszą sprawą dla całego madridismo, jak również dla wszystkich cules (kibice Barcelony - przyp.) jest to, że Blaugrana zgodnie z tradycją wykona na Bernabeu słynne pasillo, czyli szpaler. Jest to zwyczajowy sposób gratulacji, jakie przekazuje drużyna grająca z nowo ogłoszonym Mistrzem Hiszpanii. Dla wielu taki gest nie ma znaczenia, szczególnie jeżeli chodzi o kluby środka bądź dołu tabeli. Jednak jeżeli w grę wchodzi Barcelona, która tworzy szpaler Królewskim (podobnie byłoby na odwrót) to zdarzenie rozrasta się do rozmiarów czegoś epickiego. Warto wspomnieć, że takie zdarzenie miało miejsce dwukrotnie, po razie z każdej ze stron. Dość jednak owijania w bawełnę, przejdźmy do konkretów.

Nie chcę wchodzić w żadną polemikę odnośnie pauzujących i kontuzjowanych zawodników, bądź innych sytuacji, które miały miejsce przez El Clásico. Dzisiaj w obu drużynach zobaczymy pewne osłabienia, mniejsze bądź większe, ale jednak żadna z drużyn nie zagra w "papierkowo" najmocniejszym składzie.
W drużynie gości zabraknie pauzujących za kartki Samuela Eto'o i Deco, oraz kontuzjowanych Iniesty, Milito, Ronaldinho i Jorquery. Jak ważni dla Barcelony są pierwsi czterej, mówić chyba nie muszę. Frank Rijkaard powołał na to spotkanie 18 zawodników, kadra prezentuje się następująco:
Valdés, Pinto, Zambrotta, Oleguer, Thuram, Márquez, Puyol, Abidal, Sylvinho, Touré Yaya, Edmílson, Xavi, Gudjohnsen, Bojan, Ezquerro, Giovani, Henry i Messi.
W drużynie Realu za kartki pauzuje Fabio Cannavaro (czerwień), a Gabriel Heinze będzie mógł zagrać, ponieważ komitet dyscyplinarny anulował kartkę, którą Argentyński obrońca otrzymał w meczu z Osasuną. Schuster również powołał 18 zawodników do swojego składu, są to:
Casillas, Dudek, Pepe, Ramos, Heinze, Torres, Marcelo, Diarra, Gago, Guti, Robinho, Robben, Drenthe, Baptista, Sneijder, Higuaín, Raúl i van Nistelrooy.

W jakich składach wyjdą obie ekipy dowiemy się prawdopodobnie tuż przed meczem (emocje muszą być do końca), teraz moglibyśmy spekulować, ale wielu z nas spodziewa się najmocniejszych zestawień personalnych z obu stron. Co jest dość ważne w tym spotkaniu, to to, że obie drużyny mogą spokojnie zagrać piękne zawody nie przejmując się kompletnie niczym. Barcelona raczej nie dogoni już Villarealu w walce o vicemistrzostwo, a Real Mistrzem już jest. To właśnie sprawia, że ten klasyk może być najpiękniejszym ze wszystkich, niezależnie od nieobecnych. Tu powinna być esencja futbolu, fenomenalne zagrania i piękne bramki. A bramek może wpaść bardzo dużo, to zależy tylko od rozluźnienia zawodników. Jednak bądźmy szczerzy, gra bez typowej presji wyniku sprzyja luźniejszej grze i gradowi goli.

Ja jako madridista optuję za Realem, ale robię to nie tylko ze względów "sercowych", ale również mogę stwierdzić, że Real wygra to spotkanie, bo jest po prostu w tym sezonie drużyną dużo lepszą. Ostatni wynik Barcelony może dawać do myślenia (6:0 z Valencią - przyp.), jednak trzeba by się zastanowić czy to Barcelona była tak mocna, czy Valencia tak słaba. To w tym meczu jest nieważne. Real jest bardzo mocny u siebie, zdecydowanie morale w ich drużynie jest dużo wyższe, do tego szpaler jaki wykona Barcelona i 80 tysięcy kibiców na trybunach... to wszystko składa się na jedno - Królewscy powinni to spotkanie wygrać, nie tylko żeby jeszcze bardziej powiększyć przewagę nad katalończykami, ale również dla kibiców. Najlepszy atak ligi i najlepsza obrona ligi jaką tworzy ekipa Schustera powinna dzisiaj podkreślić swoją dominację na krajowym podwórku.

Kursy może nie zachwycają, bo 2.20-2.30 na Real to nie jest może świetna wartość, ale można spokojnie to przyjąć. Ja osobiście niską stawką skłaniam się do wysokiej wygranej Realu dlatego też zagrałem sobie europejski handicap -1 (wygrana dwoma bramkami, w przypadku wygranej jedną - tracimy stawkę) w CentreBecie po kursie 4.90, który bardzo mi się podoba, a muszę przyznać, że jeszcze wczoraj było to @5.20
Niech dzisiaj wygra lepszy i życzę zarówno sobie jak i wam, żeby ten mecz przeszedł do historii piłkarskiego świata.

TYP: Real

--------------------------------------------------------------------------------------


Chciałbym wam zaproponować (do wyboru) to co sam zagrałem bądź zagram (kursy z CentreBetu):

Betis - Valladolid 2 @ 3.05 (w Pinku AH +0.25 @ 1.91) 3/10 (4/10)
Getafe - Almeria 1 @ 1.90 5/10
Valencia - Saragossa 2 @ 3.55 (w Pinku AH +0.5 @ 1.81) 3/10 (5/10)
Recreativo - Villareal 2 @ 2.30 5/10
Espanyol - Atletico 2 @ 2.15 7/10
Mallorca - Osasuna over 2.5 @ 1.88 4/10


No i od serca:
Real - Barcelona (0:1) 1 @ 5.20 2/10
_________________
» Zarejestruj się w CentreBet i zgarnij freebet o wartości 150 PLN!! - klik!
» Podczas rejestracji podaj kod: 150BONUS
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
» Analizy z Ligi Hiszpańskiej - tylko tutaj
» Podaj ten kod - MJTW6NLRK - przy rejestracji w www.BetFair.com!!
» Zacznij grać, a dostaniesz 30 euro!! [Promocja "Polecaj i Zarabiaj"]

© 2005-2008 by Krzysztof Dąbrowski. Wszystkie prawa zastrzeżone.
 
 
 
FAN
   
   BetFair Specialist
   
   


Dołączył: 20 Lis 2005
Pochwał: 62
Posty: 3045
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-11, 01:44   

real_fan - 726991
Link -> http://obstawianie.com/postlink/317656.htm#317656

FAN napisał/a:
Zapowiedź 37 kolejki Primera Division



FC Barcelona - Real Mallorca

Na Camp Nou będą zmiany, a dokładniej... będzie rewolucja na skalę światową. Już wiadomo, że dla Franka Rijkaarda jest to ostatni mecz rozgrywany w stolicy Katalonii i przedostatni mecz jako trenera Barcelony. Jego miejsce w następnym sezonie zajmie Josep Guardiola. To jednak nie jest najważniejsze, co będzie się działo w drużynie Blaugrana w okresie „wakacyjnym”.
Bardzo ważne są jednak różne informacje, które napływają ze stolicy Katalonii w tej chwili. Otóż – Rijkaard wylatuje, Laporta zakazał utworzenia szpaleru w specjalnych koszulkach „dla Milito”, no i oczywiście Guardiola już zapowiedział „wyprzedaż” zawodników.
Nie wspominając o tym jak wielkiego upokorzenia doznała Barcelona z rąk madryckiego Realu w środę, możemy przyznać, że morale w drużynie Rijkaarda jest… zerowe. Jest jeszcze jedna bardzo ważna informacja, jaka związana jest zarówno z tym spotkaniem, jak i z drużyną Barcy. Otóż, niezależnie od wyników ostatnich dwóch spotkań Barcelona ma zapewnione 4 miejsce w lidze w najgorszym wypadku, czyli w przyszłym sezonie zagra w eliminacjach Ligi Mistrzów. Gdyby środowy mecz Racingu z Sevillą zakończył się innym wynikiem, możliwe byłoby, że Barcelona grałaby w Pucharze UEFA. Tak się jednak nie stanie. Dlatego też kumulując wszystkie problemy poza boiskowe, czysto piłkarskie czy też osobowe niektórych gwiazd możemy stwierdzić, że Barcelona nie będzie się przykładała do ostatnich spotkań. Do tego jeszcze kibice, którzy zawitają na stadion w Barcelonie mają przyjść z… czarnymi (!) chusteczkami. Czarnymi! To nie będzie typowa panollada tylko jakieś żałobne błaganie o zakończenie tego fatalnego sezonu.

Przejdźmy jednak do drużyny z Majorki. Jeszcze na początku marca podopieczni Manzano zajmowali miejsce w środku tabeli, bez szans na spadek czy puchary. Minęło jednak półtora miesiąca, a konkretniej 10 tygodni i… Mallorca gra w tej chwili o Puchar UEFA. Jest to jedyna drużyna z miejsc zaraz „poza Europą”, która nie zgłosiła się do Pucharu Intertoto, co znaczy, że jedyną ich szansą na grę poza Hiszpanią jest awans bezpośredni do Pucharu UEFA, ale to da im dopiero 6 lokata w lidze. Tyle, że do tego miejsca zawodnikom z Balearów brakuje już tylko 3 punktów. Co ważne, w Hiszpanii na zakończenie rozgrywek przy takiej samej ilości punktów decyduje – więcej strzelonych bramek, a nie bezpośredni mecz. A bilans ten jest dużo korzystniejszy dla „wyspiarzy” niż dla Racingu Santander, dlatego też Mallorca jedzie do Barcelony po komplet.

W drużynie gospodarzy z pewnością nie zobaczymy Milito (27/1), Sylvinho (14/0) i Iniesty (31/3 + 3) z powodu kontuzji, a z powodów „różnych” nie wystąpi Ronaldinho (17/8 + 2). U gości natomiast niepewny występ Ibagazy (30/5 + 13) i Jonasa Gutierreza (30/0 + 5).

Patrząc na historię pojedynków Barcelony z Majorką, można się przerazić, jeżeli ktokolwiek kibicuje niedzielnym gościom. Barcelona wygrała ostatnie 9 spotkań. Jednak co ciekawe, ostatnie zwycięstwo drużyny Majorki w lidze notujemy dnia… 17 maja 2003 (czyli 5 lat bez jednego tygodnia) właśnie w stolicy Katalonii. Wynik 2:1 na korzyść gości.

Jak pisałem już od kilku kolejek, Mallorca jest idealną drużyną operową. Tak prawdopodobnie będzie też w niedzielę, ale kurs ~1.51 mnie nie zadowala. Już wolałbym zagrać to, że Mallorca strzeli bramkę @ 1.40 (Expekt). Co nie zmienia faktu, że kontynuując maksymę „każda seria się kiedyś kończy” uważam, że tego meczu Barcelona nie wygra, a kursy na zwycięstwo gospodarzy to ~1.60. Po takim współczynniku tak słabej Barcelony nie ruszę. Mallorca za to jest w stanie sprawić tutaj niespodziankę i dlatego uważam, że można się pokusić o grę na gości. Kursy jakie można było spotkać jeszcze w środę u niektórych bukmacherów sięgały współczynnika 9/1 na Mallorcę!! Obecnie można znaleźć coś około 6.50 – ja zadowolę się typem na Mallorcę (wykluczając remis) w CentreBet po świetnym kursie 3.90!

TYP: Mallorca, X

=====

Atletico Madryt - Deportivo La Coruna

Bardzo ciekawe spotkanie zapowiada się na stadionie Vicente Calderon, gdzie czwarte obecnie Atletico podejmie ósmą drużynę ligi, Deportivo. Jeszcze kilka tygodni temu nikt nie mógł przewidzieć, że Deportivo będzie się liczyło w walce o coś więcej niż o utrzymanie. Dzisiaj jednak Depor walczy przynajmniej o Puchar Intertoto, a z pewnością marzy im się Puchar UEFA wywalczony bezpośrednio. Do tego dużo im nie potrzeba, bo 4 punkty straty do Racingu może dać się odrobić, szczególnie jeżeli spojrzymy na to w ten sposób, że obecnie szósty Racing jedzie do Bilbao a w ostatniej kolejce będzie im ciężko z Osasuną, która na pewno do końca będzie walczyła o utrzymanie.

Atletico po wygranej z Espanyolem ma wreszcie duże szanse na zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów. Wreszcie – bo taki plan pojawił się kilka sezonów temu, ale ciężko było o jego wykonanie. Tym razem szansa jest ogromna, a biorąc pod uwagę fakt, że jedyną drużyną, która może im to miejsce zabrać – Sevilla – ma przed sobą dwa ciężkie mecze.

W niedzielę łatwo nie będzie, chociaż jak pokazuje historia w meczach Atletico i Deportivo zwykle wygrywa drużyna pełniąca rolę gospodarzy. Na 7 wygrany Atletico z ostatnich 13 lat, sześć osiągnęli u siebie na stadionie. Analogicznie sprawa ma się w przypadku Deportivo, wygrali 8 razy z czego 6 jako gospodarze. Do tego padło 6 remisów, ale tylko dwa z nich były w Madrycie.

Kursy są niezadowalające, przynajmniej dla mnie. 1.60 na Atletico to zbyt niski kurs, szczególnie, że Deportivo ma o co walczyć. Na bramki też nie ma co liczyć, bo nigdy nie wiadomo jak to się skończy w przypadku tych drużyn. Jednym słowem – NO BET.

TYP: NO BET

=====

Osasuna Pampeluna - Real Murcia

Mecz “o życie”, ale tylko dla jednej ze stron. Osasuna po porażkach z Realem i Mallorcą (obie w ostatnich minutach) w dzisiejszym meczu musi wygrać, żeby mieć nadzieję na utrzymanie.
Tak jak pisałem przed poprzednią kolejką, uważam, że Osasuna nie spadnie. Fakt, że cała teoria padła przez wygraną Valencii z Saragossą, ale to właśnie ostatnia wymieniona przeze mnie drużyna ma obecnie „największą” szansę na spadek. Wszystko dlatego, że Murcia nie grająca już o nic, nie powinna być problemem dla Osasuny. W tym momencie, popularne Osy miałyby 43 punkty i mecz z Racingiem do rozegrania. Przyznam, że bardzo obawiam się postawy podopiecznych Ligandy w ostatnim meczu, ale to temat na przyszły tydzień.

W niedzielę gospodarze muszą zdobyć komplet. Do tej pory w Primera zagrali z Murcią raz na własnym obiekcie. Wtedy było 2:1, w niedzielę powinno być 2:0. Murcia nie prezentuje się zbyt dobrze, szczególnie na wyjazdach. Goście wygrali w tym sezonie jeden mecz, pięć zremisowali i aż dwunastokrotnie musieli uznać wyższość gospodarzy. Osasuna „w domu” ma bilans zrównoważony – 7-4-7 i 23:20 w bramkach.

Gdyby nie te niskie kursy, w ciemno brałbym Osasunę i to za duże pieniądze, jednak 1.35 to dla mnie śmiech na sali, a po poprzedniej kolejce (Deportivo – Levante 1:0) uważam, że żadnych ujemnych handicapów grać nie będziemy. Albo inaczej – nie weźmiemy handicapu z Pinnacle’a bo -1.25 to już za dużo. Osasuna AH -1 w bet365 „idzie” po kursie 1.51, a to też nie dużo. Ogółem, uważam że gospodarze ten mecz rozstrzygną na swoją korzyść, ale nigdy nie po takim kursie.

TYP: Osasuna

=====

Athletic Bilbao - Racing Santander

Przechodzimy więc do bardzo ważnego meczu, który ma swój ciężar gatunkowy i jakby nie patrzeć dla obu drużyn jest meczem o Europę.
Z jednej strony mamy gospodarzy, którzy chcieliby zagrać w Europie, ale jedyną szansą jest dla nich Puchar Intertoto. Mają obecnie 3 punkty straty do Deportivo i po tej kolejce mecz z Sevillą na wyjeździe. Racing natomiast teraz obawia się Majorki, która ma do nich tylko 3 punkty i mecz z Barceloną i Saragossą. Dlatego jeżeli goście nie wygrają w niedzielę, to za tydzień mogą mieć problem, bo zarówno oni jak i Mallorca będą walczyć z drużynami, które będą grały o życie w Primera – co nigdy nie jest łatwe.

To spotkanie możemy spokojnie wrzucić do serii „ciężkich” zarówno dla piłkarzy, trenerów i kibiców, jak i nas typujących. Spotykają się drużyny, które dobrze grają u siebie (Athletic) i dobrze na wyjeździe (Racing), do tego dwie bardzo dobre defensywy i dwa nienajlepsze ataki. To tak w skrócie. Czyżby więc miało tu paść mało bramek? Nie sądzę. Jak pokazuje historia na 23 spotkania w ostatnich 13 latach statystyki under/over kreują się na poziomie… 9/13! Dużo częściej padało w tych spotkaniach dużo bramek. Co prawda w ostatnich 6 meczach zdarzyło się to raz, ale jak już się zdarzyło to tych bramek padło aż 9 (Racing wygrał wtedy 5:4). Ogólnie, jeżeli patrzymy na historię, to trzeba zaznaczyć, że Racing wygrał na San Mames tylko raz (w ciągu ostatnich 13 lat oczywiście) w lidze. Było to w listopadzie 2003.

Dzisiaj patrząc na formę obu zespołów, można by rzec, że nie wiadomo czego się spodziewać. W sumie gdyby nie słaba forma Racingu, to teraz nie martwiliby się o 6 miejsce, tylko walczyliby z Barceloną o 3 miejsce. Jednak na ostatnich 10 spotkań 5 wygranych i 5 porażek, spowodowało stratę 15 punktów, co jak widać odbiło się na pozycji niedzielnych gości. Bilbao natomiast na 10 ostatnich spotkań przegrało tylko 3 razy, do tego zanotowali 2 remisy i podobnie jak Racing wygrali 5 razy. Czyli forma trochę wyższa u gospodarzy.

Jeżeli miałbym wskazywać faworyta, to uznaję, że ten mecz powinni wygrać gospodarze. A mając w ofercie Pinka zakład z azjatą 0 (w przypadku remisu – zwrot) po kursie 1.83 uznaję to za świetny typ. Dlatego też muszę zmartwić fanów Smolarka, ale Racing w Europie chyba nie zagra.

TYP: Athletic, X

=====

Villarreal - Espanyol Barcelona

Po tym co można było obejrzeć w czwartek w Canal+ muszę przyznać, że nie dziwią mnie kompletnie wyniki Espanyolu, który gra… wróć, gra to złe słowo. Oni stoją, czasem pobiegają, ale nie grają kompletnie NIC! Więc jak może skończyć się mecz nowo mianowanego wicemistrza kraju z drużyną, która formę zgubiła prawie pół roku temu? Piłkarze Pellegriniego zakończą tym meczem pojedynki w tegorocznym sezonie na własnym obiekcie. Dlatego też będą chcieli wygrać, dla kibiców. Piłkarze podziękują za wsparcie, a kibice podziękują za fenomenalny sezon i fantastyczny wynik. Nikt w Castellón pewnie nie pamięta blamażu z Realem (0:5) na tym stadionie. Wszyscy natomiast zapamiętali 2:1 na Camp Nou, co w późniejszym rozliczeniu pozwoliło uwierzyć w drugie miejsce.

Z drugiej jednak strony można obawiać się zbyt piknikowej atmosfery, co może spowodować, że mecz nie zakończy się takim wynikiem jakim powinien. Chodzi mi konkretnie o to, że Villareal może „zbyt odpuścić” i przez to np. zremisować. Tyle, że nie jestem w stanie uwierzyć, że tak słabo dysponowany Espanyol będzie w stanie zagrozić bramce Diego Lopeza.

Na spokojnie, szczególnie do jakiegoś kombo można zagrać Villareal po kursie 1.60, jednak na singla trochę się to nie nadaje. Skłaniałbym się jednak do typu z bet365, gdzie mamy azjatę -1.0 po kursie 2.05 (w przypadku wygranej Villarealu 1 bramką, mamy zwrot), to już lepiej nadaje się na singla. Nie szalejmy ze stawkami.

TYP: Villareal

=====

Real Betis Sewilla - Sevilla FC

Wielkie derby Sevilli. Betis nie gra już o nic, ale co z tego skoro teraz mają wielką okazję pozbawić odwiecznego rywala gry w elitarnej Lidze Mistrzów? Sevilla potrzebuje punktów, żeby gonić Atletico, no i oczywiście nie są zależni od siebie. Jednak w tym meczu wszystkie sytuacje ligowe, czy kadrowe odchodzą na dalszy plan. Tym meczem będzie żyła cała Sevilla. Co ciekawe, stadiony Sevilli i Betisu nie są od siebie za bardzo oddalone, w sumie spacerkiem to jest jakieś 25-30 minut. Jednak tym razem gramy na Manuel Ruiz de Lopera, więc przewagę kibiców będą mieli zawodnicy Betisu.

Do składu gospodarzy wracają prawdopodobnie Edu, Sobis i Pavone, a to już bardzo duże wzmocnienie ofensywy. W przypadku Sevilli nie ma większych osłabień z tego co wiem.

W przypadku takich derbów, wolałbym nie wskazywać faworyta, w sumie tu nie ma faworyta. Z jednej strony Sevilla, która wg bukmacherów jest uznawana za drużynę, która zgarnie tutaj komplet, a z drugiej Betis… dla zawodników i kibiców Betisu nieważne w tym meczu jest nic, nie interesuje ich styl, nie interesują ich kary, nic nie obchodzi ich bardziej niż zabranie punktów odwiecznemu rywalowi. Pewne jest, że piłkarze Betisu zagrają na 1000% swoich możliwości i jeśli będzie trzeba to nawet połamią gościom nogi, byleby utrudnić im potyczkę o Ligę Mistrzów. Dużym plusem dla gospodarzy jest to, że mają już oni utrzymanie, nie w sensie matematycznym, ale raczej ich spadek jest nierealny. Dlatego też całą energię i wszystkich zawodników będą mogli poświęcić na ten mecz.

Jednym zdaniem – nie gramy. Lepiej obejrzeć sobie to spotkanie o 21:00 na Canal+ Sport.

TYP: NO BET

=====

Real Saragossa - Real Madryt

To powinien być Królewski mecz, jak wskazują na to nazwy obydwu drużyn, jednak w tą niedzielę tak nie będzie i to z kilku powodów.
Pierwszym i najważniejszym jest postawa gospodarzy z Saragossy, którzy na miano Królewskich nie zasługują. Drugim jest to, że goście z Madrytu przyjadą sobie na piknik bo są już Mistrzami Kraju, a po środowych Derby Europy gdzie pokonali Barcelonę 4:1 nie muszą już w tym sezonie nic.

To wszystko jednak nie umniejsza rangi temu spotkaniu. Wszystko dlatego, że Saragossa gra o życie, a zabić ich mogą właśnie Królewscy ze stolicy Hiszpanii.
W Saragossie niepewny występ byłego zawodnika Realu – Carlosa Diogo. W Realu Madryt tych „osłabień” jest dużo więcej. Z powodu kontuzji nie zagrają Fernando Gago i Arjen Robben, za kartki pauzują Pepe i Gabriel Heinze a decyzją trenera w Madrycie zostali Raul, Casillas i Soldado. Jak widać Schuster daje odpocząć niektórym zawodnikom, ale nie umniejsza to kadrze jaka na to spotkanie została powołana. Wystarczy wspomnieć, że do składu wraca Cannavaro a po kontuzji swoją szansę prawdopodobnie dostanie Metzelder. W środku pola zagrają Guti, Snejider i Diarra a za ataki odpowiadać będą prawdopodobnie Robinho, Higuain i Ruud van Nisterlooy.
Ten ostatni zapytany o przebieg meczu w Saragossie powiedział jasno: „Jedziemy tam z takim samym nastawieniem jak zawsze. Zagramy po to, żeby wygrać i udowodnić dlaczego to my jesteśmy Mistrzem Hiszpanii.”

Ciekawostką w tym meczu jest to, że Recreativo i Osasuna, które są bardzo zainteresowane tym meczem z powodu walki wraz z Saragossą o utrzymanie, chcą zmotywować Królewskich premią finansową. Cóż… taka motywacja zawsze może się przydać.

Trzeba przyznać, że historia przemawia za Realem, tym z Madrytu. W lidze na przestrzeni ostatnich 12 lat drużyna ze stolicy grała 11 razy na La Romareda i… przegrała tylko raz! Data dość miła jak dla nas Polaków, bo stało się to 11 listopada 2001 roku. W innych spotkaniach padły 4 remisy i 6 razy wygrywali goście. Trzeba jednak przyznać, że poza rokiem 2005 kiedy w maju Real wygrał 3:1, zawsze reszta spotkań kończyła się jednobramkowym zwycięstwem Realu Madryt.

Dlatego też dziwią mnie niezmiernie kursy jakie bukmacherzy wystawili na to spotkanie. Bo ja rozumiem, że Real przyjedzie „drugim” składem. W bramce stanie Jurek Dudek. Saragossa musi wygrać, żeby zostać w lidze, ale jednak 3.80 na gości?! Nie mówiąc o tym, że w bet365 typ na Real (0) stoi po kursie 2.81!! Dla mnie jest to promocja i nie przekona mnie to, że Saragossa coś musi, bo Real w tym sezonie gra świetnie i co najważniejsze skutecznie, a taki kurs to zaprzeczenie tego stwierdzenia. Dlatego też chętnie go pobiorę za niską stawkę, bo nie ma po co szaleć. Szaleństwem jest ten kurs.

TYP: Real, X

=====

Levante UD - Valencia CF

I kolejne derby dużego miasta. Tym razem jednak trochę lżejsze gatunkowo, bo Valencia zapewniła sobie już byt w lidze, w sumie do matematycznego utrzymania potrzebuje teoretycznie 3 a praktycznie 1 punktu. Co nie zmienia faktu, że w tym spotkaniu mają coś do załatwienia. Gdyby Valencia nie wygrała w środę z Saragossą można by się obawiać o to spotkanie, a konkretniej o jakość gry. Jednak w tej chwili, ponieważ Valencia jest dość bezpieczna może sobie pozwolić na „spokojniejszą” grę z dużo lepszym wynikiem.
Gospodarze już o kilku tygodni są w drugiej lidze, jednak ostatnio nie prezentują się tak fatalnie jak w pierwszej części sezonu. Wystarczy wspomnieć, że w poprzedni weekend zremisowali z Espanyolem, co prawda bardzo słabym Espanyolem, ale jednak. Do tego dwa i trzy tygodnie temu wygrali kolejno z Getafe (3:1) i Betisem (1:0). Ogólnie Levante prezentuje się ostatnio całkiem nieźle, dlatego też nie byłbym taki pewny wyniku na Ciudad de Valencia. Co ciekawe, a zarazem dość ważne – Levante w pierwszej lidze jeszcze nie przegrało u siebie z Valencią! Zanotowali remis w 2005 i wygrali 4:2 w 2007. Trzeba przyznać, że ten drugi rezultat robi wrażenie.

Dzisiaj jednak będzie ciężko o powtórkę. Chociaż Valencia też nie ma o co grać, to jednak trzeba by zmazać te kilka plam z tego sezonu. Nie wspominając o pozycji ligowej, warto by wygrać w przekonujący sposób, żeby umocnić się w tabeli ligowej, poprawić nastroje kibiców i co najważniejsze – pokazać Levante miejsce w szeregu. Po remisie 0:0 na Mestalla, ten mecz będzie decydował „kto panuje w Valencii”. Dla gości celem będzie prawdopodobnie jakieś wysokie zwycięstwo, bo zeszłotygodniowy blamaż w Barcelonie (0:6) nie pozostał bez echa.

Przyznam, że w takim meczu kurs 1.72 (bet365) na Valencie bardzo mi się podoba. Chociaż obawiam się tutaj remisu, to jednak powinniśmy być spokojni o podopiecznych Voro. Mecz z Barceloną był wypadkiem, a szybko strzelone 3 bramki przez Blaugrana odbiły się na postawie Nietoperzy. Dzisiaj nikt szybko 3 bramek nie strzeli. Podoba mi się również kurs na wygraną Valencii więcej niż jedną bramką w azjacie -1.0 w bet365. Kurs 2.19 nadaje się do gry na singla, ale tak jak w przypadku Villarealu, nie polecam szaleć ze stawkami.

TYP: Valencia

=====

Almeria - Recreativo Huelva

Przeniesiemy się na Estadio de los Juegos Mediterraneos, gdzie miejscowa Almeria podejmie Recreativo Huelva. Jak ważny jest to mecz dla gości chyba nie muszę tłumaczyć?
Recreativo obecnie jest nad strefą spadkową tylko dzięki temu, że strzelili w lidze dwie bramki więcej niż Osasuna. Jednak mając na uwadze, że Osa przyjmuje u siebie Murcję muszą przestać liczyć na ten bilans, a co dopiero na stratę punktów. Dlatego też goście przyjadą do Almerii bardzo umotywowani, żeby wygrać. Unai Emery i jego zawodnicy przegrali ostatnio z Getafe 4:2 mimo, że prowadzili 2:0. Zastanawiające jest, czy to był prezent, czy po prostu goście w tamtym meczu za bardzo się rozluźnili.

To jednak nie jest w tym momencie ważne. Trzeba zobaczyć jak Recre prezentuje się w meczach wyjazdowych, a przyznam, że nie ma się czym chwalić. 10 porażek, 4 remisy i 4 porażki. Do tego aż 35 straconych bramek (z czego 7 wbiła im Mallorca), to bilans chyba zbyt słaby jak na mocną u siebie Almerię, która bramek nie traci.

Właśnie to ostatnie stwierdzenie sprawiło, że mniej interesuje mnie tutaj faworyt, bo takim jest Almeria, ale jak to bywa w końcówkach sezonu, często „coś” może się stać i faworyci nie wygrywają. Dlatego też chcę się przyjrzeć bramkom, a dokładniej ilości bramek jakie strzelają oba zespoły.
Almeria w 18 meczach u siebie strzeliła ich 18 (śr. 1.00/mecz) a straciła tylko 12 (śr. 0.67/mecz), dla porównania Recreativo strzeliło w 18 meczach wyjazdowych tylko 14 bramek ( śr. 0.78/mecz) a stracili, jak wspomniałem 35 (śr. 1.94/mecz).
Jak widać wychodzi, że Almeria powinna to spotkanie wygrać 1:0, może 2:0. Co jednak jeszcze warte podkreślenia. Gospodarze tylko trzykrotnie w tym sezonie zanotowali więcej niż 2 bramki w meczach u siebie. Tylko w meczach z Valencią (początek sezonu), Barceloną i Levante (9 i 7 tygodni temu) na stadioni